Bon gastronomiczny
Pixabay / congerdesign

Nowe informacje o bonie gastronomicznym

Bon gastronomiczny jest najnowszym pomysłem rządu, który ma wspomóc branżę gastronomiczną. Prezes Polskiego Funduszu Rozwoju, Paweł Borys, w rozmowie z portalem next.gazeta.pl wyjaśnił na czym dokładnie ma on polegać. Z jego słów wynika, że każdy pracodawca będzie mógł zawrzeć umowę z punktem gastronomicznym i zamawiać jedzenie do 400 złotych - suma ta ma być zwolniona z podatku PIT i składek ZUS.

Bon gastronomiczny ma zostać wprowadzony, aby pomóc branży gastronomicznej, która obecnie jest w sporym kryzysie. Przez decyzje rządu, który zaimplementował liczne obostrzenia, restauracje i knajpy nie mogą pracować jak dawniej - przez co ich zarobki znacznie zmalały.

Premier Mateusz Morawiecki na początku kwietnia ogłosił, że pracę na bonem są już na zaawansowanym poziomie. Wtedy ministerstwo finansów prowadziło dyskusje z przedsiębiorcami o zwiększenie stawki, jaką oferować będzie bon.

Bon gastronomiczny ma pomóc restauracjom

Prezes Polskiego Funduszu Rozwoju wyjawił w niedawnej rozmowie z portalem next.gazeta.pl, że maksymalna suma przewidziana w tym momencie w bonie gastronomicznym, ma wynosić 400 złotych - taka kwota będzie zwolniona z podatku PIT oraz składek ZUS.

Polega to na tym, że jeżeli pracodawca zawrze umowę z punktem gastronomicznym może zamawiać posiłki dla swoich pracowników i do kwoty 400 zł miesięcznie te wydatki na posiłki są zwolnione zarówno z podatku PIT, jaki składek ZUS - tłumaczył Paweł Borys.

Obłędna surówka z selera z wyjątkowym dodatkiemObłędna surówka z selera z wyjątkowym dodatkiemCzytaj dalej

O tym czy pracownik chce korzystać z bonu w miejscu pracy, decyduje on sam. Trzeba pamiętać, że restauracje mogą wydawać jedzenie jedynie na wynos, a więc nie ma możliwości skorzystania z bonu bezpośrednio na miejscu w lokalu.

Chcesz poznać więcej ciekawych wiadomości ze świata kulinariów? Sprawdź ten artykuł, w którym zdradzamy, ile zarabiają kucharze pracujący dla Magdy Gessler. W tym tekście z kolei prezentujemy najniebezpieczniejszy ser świata, który, według niektórych ludzi, może wywoływać groźne choroby.

Restauracja

Źródło: StockSnap--894430, pixabay

Pomysł ma zachęcić Polaków do korzystania z restauracji

Rząd premiera Mateusza Morawieckiego próbuje rozwiązać liczne problemy, które męczą wszystkich Polaków. Kryzys gospodarczy, jaki wyniknął z powodu zamrażania gospodarki i blokowania pracy wielu biznesów, negatywnie wpływa na kondycję finansową wielu ludzi.

Z tego powodu rozwiązania takie jak bon turystyczny czy gastronomiczny, mają pomóc nam w normalnym funkcjonowaniu. Trzeba jednak pamiętać, że zasoby finansowe naszego kraju są mocno ograniczone, a dług publiczny ciągle rośnie - dlatego rozdawanie pieniędzy w bonach wydaje się ryzykownym planem.

Internauci jasno pokazują swoje niezadowolenie w komentarzach - wielu z nich porównuje wprowadzane bony do kartek i przydziałów znanych z czasów komunizmu. Choć tak ekstremalna sytuacja wydaje się mało rzeczywista, to mimo wszystko ludzie widzą pewne podobieństwa.

Artykuły polecane przez Redakcję Smakoszy:

źródło: next.gazeta.pl; businessinsider.com.pl; money.pl

Zapraszamy na nasz Instagram

Następny artykuł