Paragoninstagram.com/miamisqueeze; pixabay.com/Shutterbug75

Klientka doprowadziła kelnerkę baru z sokami do łez. Wszystko przez paragon

Paragon z zeszłego tygodnia z pewnością utkwi w pamięci całej załodze baru Miami Squeeze. Kelnerka, która obsługiwała stałą klientkę, myślała, że doszło do pomyłki. Był to jednak noworoczny prezent dla obsługi i właścicieli. Chodzi o napiwek, który sięgnął kwoty 7500 zł.

Paragon, który zabrała kelnerka w zeszłym tygodniu z jednego ze stolików, doprowadził ją do łez. Chodziło o kwotę, która widniała jako napiwek. W branży gastronomicznej napiwki są bardzo ważnym elementem wypłat pracowników.

Biorąc pod uwagę aktualną sytuację związaną z pandemią, wiele branż stoi przed prawdziwym wyzwaniem. W Polsce obowiązuje zakaz przyjmowania gości w restauracji. Wszystkie zamówienia mogą być realizowanie jedynie na wynos czy dowóz. To jednak nie gwarantuje restauracjom środków, które zapewnią przetrwanie.

Na temat złamania obowiązujących obostrzeń przez jedną z restauracji w Nowej Słupi pisaliśmy tutaj. Choć sytuacja na świecie jest naprawdę trudna, klienci wspierają swoje ulubione knajpy, dając im możliwość dalszego funkcjonowania i przetrwania najgorszego okresu. Dowodem na to jest klientka baru Miami Squeeze.

Paragon z niemałym prezentem

Jedna z najpopularniejszych restauracji w Miami nie może liczyć na duże przychody z uwagi na trwającą pandemię. Problemy finansowe dosięgły nie tylko właścicieli, ale również klientów, którzy są podporą dla takich biznesów.

Klientka doprowadziła kelnerkę baru z sokami do łez. Wszystko przez paragonKlientka doprowadziła kelnerkę baru z sokami do łez. Wszystko przez paragonCzytaj dalej

Tymczasem jedna z kelnerek w Miami Squeeze dostała od klientki ogromny napiwek. Historia momentalnie obiegła cały internet. W trakcie rozliczania paragonu kelnerka zauważyła, że przy napiwku widnieje kosmiczna kwota. Myślała, że doszło do pomyłki, zatem postanowiła zapytać klientkę o całą sytuację.

Kobieta wydała na swój obiad 268 zł, jednak w USA obowiązuje pewna zasada. Kelnerom daje się napiwek w wysokości 10 procent wartości zamówienia. W tym wypadku wyszłoby to około 27 zł. Napiwek oznaczony był jednak kwotą 2021 dolarów, czyli 7500 złotych. Jak się później okazało, to nie była żadna pomyłka, a miły gest i prezent od stałej klientki.

Nie zabrakło łez wzruszenia

Kelnerka Kelly Amar to pracownica baru Miami Squeeze. Patrząc na pracę, którą wykonuje, cieszy się z każdego napiwku, który pozostawią po sobie klienci. Widząc ten o wartości 7500 złotych, nie wiedziała, co ma powiedzieć i od razu popłakała się ze szczęścia.

- To była stała klientka, która przychodziła do nas raz lub dwa razy w tygodniu. Nie spodziewaliśmy się tego. Kiedy otrzymaliśmy rachunek, myśleliśmy, że to 20,21 dolarów. Wróciliśmy do niej i zapytaliśmy: „Czy na pewno?” a ona odpowiedziała: „Tak, oczywiście, jestem bardzo wam wdzięczna. Chcę dobrze rozpocząć nowy rok i dać wam te pieniądze” - tłumaczy Kelly Amar w rozmowie z 7News.

Sytuacja związana z pandemią niesamowicie utrudniła funkcjonowanie wielu miejsc. Na temat ciężkich wyborów jednego z restauratorów, który pragnie zatrzymać swoją restaurację oraz załogę, pisaliśmy tutaj. - Ostatni rok był trudny dla wszystkich, więc jesteśmy bardzo wdzięczni, że mogliśmy rozpocząć nowy rok w ten sposób. Zawsze dążymy do perfekcji, ponieważ nie chcemy, abyście postrzegali nas jako zwykłą restaurację. W Miami Squeeze chcemy, żebyś widział nas jako część swojej rodziny. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że mamy takich gości, którzy robią wszystko, aby wspierać naszą małą lokalną firmę. To wiele dla nas znaczy- dodaje kelnerka.

Rachunek

Zdjęcie wykorzystane w artykule pochodzi z oficjalnego konta na Instagramie restauracji Miami Squeeze- miamisqueeze.

Artykuły polecane przez Redakcję Smakoszy:

Źródło: webniusy.com

Zapraszamy na nasz Instagram

Następny artykuł