Restauracje i ich problemyPixabay / LuckyLife11

Polska restauratorka w tragicznej sytuacji. Twierdzi, że wsparcie rządu jest kpiną

Nie da się ukryć, że restauracje są bliskie sercom wszystkich miłośników kulinariów. Dawniej niejednokrotnie udawaliśmy się w takie miejsca na spróbowanie rozmaitych potraw. Niestety, restauracje zostały zamknięte dla klientów, a zamówienia można realizować tylko na wynos. Właścicielka lokalu Jak u Babci Bistro powiedziała jakie wsparcie dostała od rządu. Przyznano jej 2080 zł postojowego oraz 5000 zł z tarczy antykryzysowej.

Wszystkie restauracje zetknęły się z kryzysem, który nie miał miejsca nigdy wcześniej. Praktycznie z dnia na dzień zamknięto je na kilka miesięcy. W obliczu braku klientów mogłoby się wydawać, że wsparcie od rządu jest jak najbardziej zasadne. Kwoty pozostawiają wiele do życzenia.

Jak restauracje są wspierane przez państwo?

Bez wątpienia restauracje mają teraz wyjątkowo trudny czas. Lokale gastronomiczne nie mogą przyjmować żadnych gości. Wszystko za sprawą obostrzeń, które mają przeciwdziałać rozwojowi pandemii. Restauracje zaczęły sprzedawać jedzenie na wynos lub z dostawą. Jednak nie generuje to takich przychodów jak przed wprowadzeniem zakazów. Nawet kultowe cukiernie borykały się z problemami.

Odwiedzając restauracje, niejednokrotnie mogliśmy raczyć się fantastycznymi smakołykami. Dziś większość miłośników kulinariów decyduje się na samodzielne przygotowywanie potraw. Popularnością cieszą się aktualnie świąteczne dania takie jak karp w galarecie. Niższe przychody lokali gastronomicznych były nieuniknione.

Większość osób najprawdopodobniej stwierdziłaby, że restauracje dostaną wsparcie od rządu. Tak też się stało, jednak kwoty nie są wystarczające na pokrycie nawet minimalnych kosztów, które wynikają z prowadzenia działalności.

Jak długo moczyć karpia w mleku? Zdradzamy też inne, bajeczne trikiJak długo moczyć karpia w mleku? Zdradzamy też inne, bajeczne trikiCzytaj dalej

Polska restauratorka postanowiła podzielić się swoimi doświadczeniami podczas rozmowy z Faktem. Kinga Malinowska posiadała trzy restauracje. Z powodu obostrzeń i spowodowanych przez nie problemów finansowych musiała je zamknąć. Stwierdziła, że pomoc państwa to kpina.

Restauracje w okropnych problemach finansowych

Okazuje się, że właścicielka restauracji otrzymała wyłącznie 2080 zł postojowego i 5000 zł z tarczy antykryzysowej, przy miesięcznym koszcie utrzymania jednego lokalu, które wynosiło 50 tysięcy zł. Restauratorka ma 176 tysięcy długów. Jak skomentowała całą sytuację?

Odnoszę wrażenie, że rząd chce wykupić wszystkie upadające spółki. Pomoc dla branży gastronomicznej jest żadna, ludzie się wieszają, bo toną w długach. To się w głowie nie mieści. Rząd pakuje wszystko do swojej kieszeni. Mają na limuzyny, na telebimy, a nawet znalazły się miliony dla artystów. My, przedsiębiorcy, mamy guzik z tej pomocy. Dlaczego nie mając dochodów, musimy płacić gigantyczny ZUS i podatki? Mój znajomy w Anglii został z tego zwolniony. Przyszedł do niego urzędnik i powiedział: panu to trzeba pomóc — powiedziała Kinga Malinowska podczas rozmowy z Faktem.

Po prostu nie daję rady. Wszyscy chcą kasy już, teraz. Terminy nawet już nie gonią, bo przegoniły. Wiem, że kiedyś zaryzykowałam otwierając działalność i że mogłam tego nie robić, ale chciałam dobrze dla mojej rodziny - wyznała restauratorka w rozmowie z Faktem.

Kinga Malinowska musiała zamknąć swoje restauracje i przeprowadziła się z rodziną pod Wrocław, aby zmniejszyć koszty utrzymania. Restauratorka poszukuje nowego zajęcia i liczy na jakiekolwiek wsparcie od dawnych klientów.

Artykuły polecane przez Redakcję Smakoszy:

Źródło: Fakt

Zapraszamy na nasz Instagram

Następny artykuł