Przetestowaliśmy piekarnik, który sam dobiera ustawienia do przepisu. Czy to faktycznie działa?
„Gotuj jak szef, nawet jeśli nie umiesz” - to hasło nowej kampanii Electrolux brzmi odważnie. Ale co się stanie, gdy amator kulinarny dostanie do ręki smartfon z aplikacją sterującą zaawansowanym piekarnikiem i zmierzy się z przepisami, na których wykładają się zawodowcy? W redakcji Smakosze.pl sprawdziliśmy technologię, która obiecuje koniec z kulinarną matematyką. Czy pełna automatyzacja to przyszłość naszej kuchni?
Technologia w służbie smaku
Zanim przeszliśmy do pieczenia, zajrzeliśmy „pod maskę”. System Electrolux opiera się na pełnej synergii urządzenia z aplikacją mobilną. To nie jest zwykłe zdalne sterowanie - to inteligentny ekosystem.
Kluczem do sukcesu jest komunikacja dwukierunkowa: wybierasz przepis w telefonie, a aplikacja przesyła do piekarnika precyzyjne instrukcje dotyczące nie tylko temperatury, ale i wilgotności oraz czasu trwania poszczególnych faz pieczenia. System czujników i autorska technologia sterowania parą dbają o to, by warunki wewnątrz komory były identyczne z tymi, których wymaga profesjonalna receptura.
Najtrudniejsze na początek, czyli pieczenie chleba
Pierwszym wyzwaniem był chleb rzemieślniczy na zakwasie z chrupiącą skórką, który potrzebuje wysokiej temperatury na start i idealnej dystrybucji ciepła lub pary, by skórka była chrupiąca, a środek puszysty. W tym przypadku użyliśmy programu parowego uruchomionego z poziomu smartfona, który sam dawkował wilgotność w odpowiednich momentach.
Składniki na chleb:
- 500 g mąki pszennej chlebowej (typ 750 lub 850),
- 100 g aktywnego, dokarmionego zakwasu (żytniego lub pszennego),
- 350 ml wody (w temperaturze pokojowej),
- 10 g soli niejodowanej,
- opcjonalnie: odrobina mąki ryżowej do podsypania koszyczka rozrostowego (zapobiega przyklejaniu się ciasta i daje fajny, rustykalny wygląd po upieczeniu).
Szef kuchni przygotował wcześniej wyrośnięte ciasto, więc na planie wykonaliśmy tylko nacinanie i pieczenie trwające około 40-45 minut, przy czym kluczowe było uderzenie pary na start, które zapewniło idealne pęknięcie skórki i puszysty miąższ z dużymi dziurami.
Precyzyjny pomiar temperatury przy pieczeniu mięsa
Kolejny etap testu to idealny rostbef wołowy, czyli danie, które wymaga pieczenia w punkt na poziomie medium-rare, ponieważ za długo trzymane w piecu wyjdzie jak podeszwa. Zamiast pilnować zegarka, wbiliśmy termosondę Electrolux w środek mięsa i wybraliśmy w aplikacji odpowiedni poziom wysmażenia.
Składniki na rostbef:
- 1,2 - 1,5 kg rostbefu wołowego (w jednym kawałku, oczyszczonego z grubszych błon),
- 3-4 łyżki oliwy z oliwek,
- 1 główka czosnku (przekrojona w poprzek na pół),
- kilka gałązek świeżego rozmarynu i tymianku,
- sól morska gruboziarnista,
- świeżo, grubo mielony czarny pieprz,
Mięso, po obsmażeniu na patelni, trafiło do piekarnika, który sam obliczył czas na podstawie temperatury wewnątrz, celując w 54 stopnie Celsjusza. Po upieczeniu rostbef odpoczywał przez 15 minut poza piekarnikiem, co jest kluczowe, by soki nie wypłynęły przy krojeniu, a środek pozostał idealnie różowo-malinowy.
Egzamin ze stabilności ciepła przy francuskim suflecie
Ostatnim punktem programu był francuski suflet czekoladowy, uchodzący za koszmar domowych kucharzy, ponieważ wymaga idealnej temperatury uderzeniowej, by urosnąć i nie opaść.
Składniki na suflet:
- 150 g ciemnej czekolady (najlepiej 70% kakao),
- 30 g masła (plus dodatkowe masło do wysmarowania foremek),
- 30 g mąki pszennej,
- 150 ml mleka (3,2%),
- 4 duże jajka (oddzielnie żółtka i białka, w temperaturze pokojowej),
- 60 g drobnego cukru do wypieków,
- szczypta soli,
- kakao (do obsypania wnętrza wysmarowanych masłem foremek - zapobiega przywieraniu i ułatwia rośnięcie).
Dzięki temu, że piekarnik automatycznie zarządzał procesem i trzymał temperaturę równo w całej komorze, suflety wyrosły na kilka centymetrów ponad krawędź kokilek.
Nowy standard domowego gotowania
Wszystkie trzy wyzwania pokazały jednoznacznie, że współczesna technologia w kuchni całkowicie zmienia zasady gry dla domowych kucharzy. Dzięki temu, że piekarnik samodzielnie zarządza procesem pieczenia, a kucharz otrzymuje powiadomienia na telefon, lęk przed zmarnowaniem drogich składników lub nieudanym obiadem całkowicie znika. System Electrolux udowodnił, że precyzyjne dopasowanie parametrów do konkretnego przepisu pozwala osiągnąć efekty, które dotychczas były zarezerwowane wyłącznie dla profesjonalnych szefów kuchni.
Możliwość wysłania przepisu z aplikacji bezpośrednio do urządzenia sprawia, że obsługa staje się intuicyjna i nie wymaga wertowania instrukcji w poszukiwaniu odpowiedniego programu. Test w studio Smakoszy potwierdził, że niezależnie od tego, czy pieczemy rzemieślniczy chleb wymagający pary, czy precyzyjnie wysmażone mięso, sprzęt wykonuje za nas najtrudniejszą pracę techniczną. Gotowanie z marką Electrolux staje się więc czystą przyjemnością, gdzie jedynym zadaniem użytkownika jest przygotowanie składników i cieszenie się finalnym smakiem potraw, które zawsze wychodzą idealnie. Więcej szczegółów o testowanym sprzęcie oraz inne inspirujące przepisy znajdziecie w naszym materiale wideo.