Kupuj tylko taki miód. Każdy inny jest sztuczny i podrabiany
Półka z miodem w sklepie potrafi przytłoczyć - dziesiątki słoików, podobne opakowania, a ceny wahają się od kilkunastu do kilkudziesięciu złotych za ten sam, pozornie, produkt. Okazuje się jednak, że wystarczy kilka minut i uważne spojrzenie na etykietę, żeby odróżnić prawdziwy miód od produktu, w którym pszczeli nektar stanowi tylko część zawartości.
Sam przez długi czas kierowałem się wyłącznie ceną i wyglądem słoika, zakładając, że skoro produkt leży na półce w zwykłym markecie, to musi być w porządku. Dopiero gdy zacząłem czytać etykiety dokładniej, zorientowałem się, ile miodów w sklepach to w rzeczywistości mieszanki z dodatkiem syropów, które prawem wciąż można nazwać “miodem”.
Co powinno, a czego nie powinno być na etykiecie
Pierwsze i najważniejsze miejsce do sprawdzenia to lista składników. Prawdziwy miód ma w tym polu tylko jedno słowo - “miód”, bez żadnych dodatków. Jeśli na etykiecie pojawia się syrop glukozowo-fruktozowy, cukier, skrobia czy jakikolwiek inny składnik, to produkt nie jest już czystym miodem, nawet jeśli nazwa na froncie słoika sugeruje inaczej.
Drugim sygnałem jest kraj pochodzenia. Etykiety z napisem “mieszanka miodów pochodzących z UE i spoza UE” to częsty wskaźnik produktów niskiej jakości - takie mieszanki bywają tańsze, bo łączą miody z wielu źródeł, często o różnej, trudnej do zweryfikowania jakości. Jeśli macie wybór, szukajcie etykiet z jasno podanym jednym krajem pochodzenia, a najlepiej konkretnym regionem lub nazwiskiem pszczelarza.
Zobacz też: Weź kiszone ogórki i zetrzyj na tarce. Ta surówka nie ma sobie równych
Konsystencja i cena jako kolejne wskazówki
Krystalizacja, czyli gęstnienie i mętnienie miodu, to naturalny proces, a nie wada produktu - większość odmian, poza akacjowym, zaczyna krystalizować już po kilku tygodniach do kilku miesięcy od odwirowania. Jeśli więc w środku zimy widzicie na półce idealnie płynny, klarowny miód inny niż akacjowy, warto zachować czujność - oznacza to, że albo został podgrzany w procesie produkcji, co niszczy część jego wartości odżywczych, albo zawiera dodatki, które spowalniają naturalną krystalizację.
Cena również wiele mówi, choć sama w sobie nie jest dowodem. Produkcja prawdziwego miodu to proces czasochłonny i zależny od pogody, dlatego cena wyraźnie niższa niż średnia rynkowa dla danej odmiany powinna budzić pytania, zwłaszcza przy dużych, litrowych opakowaniach sprzedawanych w promocyjnych zestawach.
Na co jeszcze zwrócić uwagę przy zakupie
Dobrym znakiem jest obecność na etykiecie numeru identyfikacyjnego gospodarstwa pasiecznego lub danych konkretnego pszczelarza, a nie tylko nazwy firmy dystrybucyjnej. Takie oznaczenia pozwalają, przynajmniej teoretycznie, prześledzić pochodzenie produktu, czego nie da się zrobić przy anonimowych mieszankach z supermarketowej marki własnej.
Jeśli macie taką możliwość, najpewniejszym źródłem pozostaje zakup bezpośrednio od lokalnego pszczelarza, na targu lub przez sprawdzone gospodarstwo pasieczne - tam zwykle można też zapytać wprost, kiedy i z jakiego kwiatostanu pochodzi dany miód. W sklepie, gdzie takiej rozmowy nie przeprowadzicie, etykieta pozostaje jedynym realnym źródłem informacji, więc warto poświęcić jej więcej niż jedno spojrzenie.
Zobacz też: W Action za 139,95, JYSK sprzedaje po 425 zł. Na Święta kupi każdy