Jedyny otwarty w święta sklep przeżył oblężenie. Polacy chcą zmian w zakazie handlu
Żabka w oblężeniu. Tak można nazwać to, co działo się w piątek w jednym ze sklepów sieci w popularnym kurorcie narciarskim. Według relacji pracowników produkty miały zniknąć z półek w mgnieniu oka i wyprzedały się praktycznie wszystkie zapasy. W tle słychać także żądania o uregulowanie przepisów dotyczących handlu w miejscowościach turystycznych.
Dantejskie sceny w Żabce
Jeden ze sklepów sieci Żabka w centrum Białki Tatrzański był czynny przez całe święta. Było to możliwe, ponieważ klientów obsługiwał właściciel. Choć w te dni przychód był bardzo duży, odbiło się to na tym, jak sklep wyglądał po odwiedzinach turystów. Kiedy po świętach do pracy przyszli etatowi pracownicy nie mogli uwierzyć, co zastali. W lodówkach brakowało praktycznie wszystkich jogurtów, a turyści nie pogardzili nawet gotowymi daniami, słodyczami i przekąskami. Braki zauważalne były również na półkach z alkoholem.
Reportaż na ten temat przygotował portal Onet. To właśnie tam zobaczyć można wyczyszczone niemal do zera półki sklepu Żabka. Reporterom udało się także porozmawiać z turystami, będącymi na miejscu. Oto, co usłyszeli .
Jak przyszłam tutaj dziś rano na swoją zmianę, to nie mogłam uwierzyć, jak to wszystko wygląda. Pobojowisko. Półki świecą pustkami. Jeszcze w Wigilię byliśmy zatowarowani po sufit – opowiada w rozmowie z portalem Onet jedna z pracownic Żabki.
Turyści kontra Żabka
Taki stan rzeczy nie powinien nikogo dziwić. Białka Tatrzańska obok Bukowiny, Jurgowa i Czarnej Góry jest centrum turystycznym. W obrębie wymienionych wsi znajdują się hotele, pensjonaty, stoki narciarskie i wiele innych atrakcji. Nic więc dziwnego, że otwarty w święta sklep przyciągnął aż tak wielu klientów.
Według danych podanych przez Onet, w tym czasie w tych miejscowościach mogło przebywać blisko 100 tys. turystów. Biorą pod uwagę to, że w samej Białce mieszka 2318 (według danych GIS z 2022 r.), takie natężenie odwiedzających jest wręcz szokujące. W dodatku turyści mają swoje oczekiwania wobec pracy sklepów. Jeden z nich opowiedział także o tym, jak wyglądały jego zakupy w Żabce.
Przyjechałem na święta z żoną i dziećmi do Czarnej Góry. […] W drugi dzień świąt zabrakło nam chleba i piwa dla nas oraz coli dla dzieci na wieczorne posiadówki. Wsiadłem do samochodu i pojechałem poszukać jakiegoś sklepu. Jak dotarłem pod tę Żabkę, to oczom nie mogłem uwierzyć. W kolejce, by wejść do tego malutkiego sklepu, stało na zewnątrz z 30 osób. Ja czekałem w niej blisko pół godziny. Uważam, że w takich miejscowościach turystycznych także te większe sklepy powinny być otwarte w niedzielę, a nawet święta. Choćby w formie dyżurów – twierdzi turysta z Rzeszowa.
Co ciekawe, podobne rozwiązania wcale nie są niczym nowym . Stosowne przepisy funkcjonują chociażby we Francji czy w Grecji. W tamtejszych regionach turystycznych handel jest możliwy także w niedziele i święta. Czy coś takiego czeka nas również w Polsce ?
Wiceminister za liberalizacją zakazu handlu
Głos w sprawie dantejskich scen, które rozegrały się w Żabce w Białce Tatrzańskiej, zabrał wywodzący się z Małopolski wiceminister sportu i turystyki Ireneusz Raś. Przyznał , że w obecnym rządzie nikt nie myśli o zmniejszeniu obostrzeń dotyczących zakazu handlu w niedzielę i święta w miejscowościach turystycznych. Sam wiceminister jest jednak w stanie przychylić się do żądań turystów .
Muszę przyznać, że w obecnym rządzie Donalda Tuska jeszcze nigdy nie pojawił się pomysł liberalizacji handlu w niedziele i święta w kurortach turystycznych. Ale jak dziś widzę zdjęcia, które redakcja Onetu zrobiła w Białce Tatrzańskiej, to uważam, że faktycznie chyba taką dyskusję można rozpocząć – komentuje Ireneusz Raś z PSL.
Członek rządu zauważa także, że droga ku liberalizacji zakazu handlu nie jest usłana różami , ale podejmując pewne rozwiązania, da się to zrobić. Według niego Polacy są obecnie bardziej konsumpcyjni, więcej wydają na żywność i lubią mieć dostęp do sklepów, więc należy im to umożliwić.
po zobaczeniu tych zdjęć pustych półek w sklepie, jestem za tym, by rozważyć zmiany legislacyjne, które w konsekwencji umożliwiłyby szersze otwarcie sklepów w niedzielę i święta w miejscowościach turystycznych. To będzie trudne, ale nie niemożliwe. O tym, kiedy i gdzie takie sklepy powinny być dodatkowo otwarte, niekoniecznie musimy nawet decydować my: ministrowie czy posłowie na poziomie centralnym. Może trzeba dać możliwość podejmowania takich decyzji lokalnym samorządowcom — wójtom i burmistrzom? Oni wiedzą najlepiej, ilu turystów jest u nich w danej chwili i jakie ci ludzie mają zakupowe potrzeby — dodał Raś
Sprawdź także, co dodać do prania, aby było świeże i pachnące oraz dowiedz się, jak sklepy będą pracowały w Sylwestra .
Źródło: wiadomosci.onet.pl