Dietetyk wskazał tę wędlinę z Lidla. Ma 100 g mięsa w 100 g produktu
Dobra wędlina w sklepie wcale nie jest dziś oczywistością, bo wiele produktów ma długą etykietę, sporo wody, skrobi i dodatków technologicznych. Tym większe zainteresowanie budzi wskazanie dietetyka, który zwrócił uwagę na szynkę z indyka marki Pikok z Lidla - przede wszystkim za krótki skład i deklarację 100 g mięsa w 100 g produktu. To jednak nie znaczy, że każda dobra wędlina może lądować na talerzu bez ograniczeń - eksperci przypominają, że nadal mówimy o żywności przetworzonej, więc liczy się nie tylko skład, ale też częstotliwość jedzenia.
Dobra wędlina z prostym składem - właśnie to zwróciło uwagę dietetyka
W przypadku sklepowych szynek najczęściej problemem nie jest sama nazwa, ale to, co kryje się na etykiecie. Dietetyk Bartek Szemraj wskazał, że dobra wędlina powinna bronić się składem, a nie marketingiem.
O polecanym produkcie powiedział wprost:
„Jako dietetyk rzadko polecam wędliny jakieś konkretne, ale ta seria to jest naprawdę wyjątek. Skład jest krótki. W 100 g produktu jest 100 g mięsa. To jest klucz.”
Zwrócił też uwagę, że wiele innych wyrobów zawiera skrobię, wodę i fosforany, które obniżają realną jakość produktu.
Czytaj też: Tego nie łącz z jajkami! Fundujesz jelitom niezłą rewolucję
Dobra wędlina to nie wszystko - trzeba jeszcze wiedzieć, jak czytać etykietę
Nawet jeśli dobra wędlina wygląda niepozornie, najwięcej mówi o niej lista składników.
W praktyce warto patrzeć przede wszystkim na wysoką zawartość mięsa, możliwie krótki skład i brak takich dodatków jak MOM, duże ilości skrobi czy fosforany.
To właśnie te elementy często pojawiają się w tańszych wyrobach i sprawiają, że produkt bardziej „udaje” mięso, niż faktycznie nim jest.
Dodatkowo dietetyk zwrócił uwagę, że wędliny sprzedawane w plastrach zwykle wymagają większej liczby substancji konserwujących niż te kupowane w kawałku.
Czytaj też: Żywność, którą można jeść po terminie. Sprawdź, zanim wyrzucisz
Dobra wędlina nadal powinna być dodatkiem - i o tym łatwo zapomnieć
To najważniejsza rzecz, która często umyka przy takich poleceniach: dobra wędlina nie zamienia się automatycznie w produkt do jedzenia kilka razy dziennie.
Sam dietetyk podkreślił:
„Pamiętaj tylko, że wędlina to nadal produkt częściowo przetworzony, więc niech to nie będzie tak, że jesz ją trzy czy pięć razy dziennie.”
To zgodne z zaleceniami organizacji zdrowotnych, które radzą ograniczać przetworzone mięso i traktować je raczej jako wygodny dodatek niż podstawę codziennego jadłospisu.
Najlepszy efekt daje prosta zasada - wędlina awaryjnie, a na co dzień więcej świeżych, mniej przetworzonych źródeł białka.
Czytaj też: Tyle kosztują nowalijki. Pierwsze polskie warzywa już w sklepach, klienci zszokowani ceną
Najlepsza wędlina z Lidla - podsumowanie
Wybór dobrej wędliny nie polega dziś na zgadywaniu, tylko na spokojnym czytaniu etykiet. Jeśli produkt ma krótki skład, wysoką zawartość mięsa i nie jest przeładowany dodatkami, rzeczywiście wypada lepiej od wielu konkurentów. Nadal jednak warto pamiętać, że nawet dobra wędlina najlepiej sprawdza się jako rozsądny dodatek do kanapki, sałatki czy szybkiego śniadania - a nie stały fundament codziennej diety.