Robię domowe batoniki jak Prince Polo. Smakują prawie tak samo jak oryginał
Chrupiący wafel, warstwa trzaskającego nadzienia i solidna polewa czekoladowa - to połączenie, za którym tęskni chyba każdy, kto pamięta smak z dzieciństwa. Okazuje się, że taki batonik można odtworzyć w domu, bez piekarnika i bez skomplikowanych składników. Wystarczy kilka produktów, które i tak zwykle stoją w kuchennej szafce.
Po kilku próbach przygotowania deseru okazało się, że sekret tkwi nie w samym waflu, tylko w nadzieniu - to ono odpowiada za tę charakterystyczną, lekko trzeszczącą konsystencję. Gotowe batoniki znikają ze stołu szybciej, niż zdążę je pokroić.
Sekret chrupiącego nadzienia
Klasyczny batonik zawdzięcza swoją strukturę cienkiej warstwie chrupiącej masy między arkuszami wafla. W domowej wersji odtwarzam ją, łącząc krem czekoladowo-orzechowy z roztopioną czekoladą i chrupkami ryżowymi. To właśnie te chrupki, wymieszane z gęstą, czekoladową masą, dają efekt zbliżony do oryginalnego nadzienia - nie mdły i gładki, tylko wyraźnie chrupiący.
Ważne jest zachowanie odpowiednich proporcji - zbyt dużo płynnego kremu sprawia, że masa się rozlewa i nie trzyma formy po schłodzeniu, a zbyt mało sprawia, że warstwa jest sucha i trudno się kroi. Proporcja 3:1 kremu do chrupek sprawdza się u mnie najlepiej.
Zobacz też: Nie wyrzucaj, pestka awokado jest cenna jak złoto. Po 2 tygodniach zaczną rosnąć z niej pierwsze kiełki
Przepis na domowe Prince Polo
Na 8 batoników potrzebuję:
- 6 arkuszy wafli bezowych (opłatków cukierniczych), ok. 20x30 cm
- 150 g kremu czekoladowo-orzechowego
- 50 g masła
- 100 g czekolady gorzkiej
- 40 g ryżu preparowanego
- 200 g czekolady mlecznej do polewy
Jak przygotować batoniki krok po kroku:
Masło i czekoladę gorzką rozpuszczam razem w kąpieli wodnej, mieszając do uzyskania gładkiej masy. Zdejmuję z ognia, dodaję krem czekoladowo-orzechowy i dokładnie łączę, aż całość stanie się jednolita i błyszcząca. Na koniec wsypuję chrupki ryżowe i delikatnie mieszam, żeby się nie połamały.
Na pierwszy arkusz wafla nakładam cienką warstwę masy, przykrywam kolejnym arkuszem i lekko dociskam. Powtarzam czynność, aż wykorzystam wszystkie arkusze, kończąc na waflu bez nadzienia na wierzchu. Całość obciążam czymś płaskim, na przykład deską do krojenia, i wstawiam do lodówki na 30 minut - to pozwala nadzieniu stężeć i sklei warstwy.
Schłodzony placek kroję ostrym nożem na batoniki o wymiarach zbliżonych do oryginału, mniej więcej 3 na 10 cm. Czekoladę mleczną do polewy rozpuszczam w kąpieli wodnej i zanurzam w niej każdy batonik, odkładając na papier do pieczenia, żeby polewa równomiernie ściekła.

Jak przechowywać gotowe batoniki
Po zastygnięciu polewy przekładam batoniki do pudełka i trzymam w lodówce, gdzie zachowują świeżość przez około tydzień - choć w moim domu rzadko dotrwają do końca tego terminu. Przed podaniem warto wyjąć je na kilka minut wcześniej, żeby polewa zdążyła lekko zmięknąć i nie pękała przy odgryzieniu.
Ten patent sprawdza się szczególnie dobrze, gdy potrzeba szybkiej słodkiej przekąski bez włączania piekarnika - a efekt, mimo prostoty, naprawdę zaskakuje podobieństwem do sklepowego pierwowzoru.
Zobacz też: Jesienią nazbieraj cały kosz kasztanów. Później sobie podziękujesz