Placki po węgiersku inspirowane PRL to ten typ obiadu, który wygląda jak z restauracji, a robi się go z tego, co zwykle masz w domu. Robert Makłowicz wskazał je jako swoje ulubione danie z czasów PRL - i od razu wyjaśnił, skąd wzięła się „węgierska” nazwa oraz dlaczego ten duet placków i gulaszu tak mocno wszedł nam do codziennego menu. Dziś podajesz na stół chrupiące placki z 6 składników i gulasz typu pörkölt duszony bez dolewania wody - właśnie tu kryje się ta „głębia smaku”.