Legendarne faworki siostry Anastazji. Pokocha je cała rodzina
Tłusty czwartek bez faworków? U mnie to się nie klei – zwłaszcza gdy wchodzą faworki siostry Anastazji, które wychodzą lekkie, kruche i pełne bąbelków. Ten przepis ma jeden mały „twist”, dzięki któremu ciasto jest bardziej elastyczne i łatwiej je rozwałkować naprawdę cieniutko. Pokażę ci, jak podejść do tematu po domowemu – z krótką listą zasad, które robią różnicę, i z przepisem do odtworzenia 1:1.
Faworki siostry Anastazji – co w tym przepisie jest „sekretne”
W faworkach siostry Anastazji kluczowy jest drobiazg, który wiele receptur pomija – 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia. To właśnie on ma pomagać, żeby ciasto było bardziej napowietrzone, elastyczne i nie kruszyło się przy wałkowaniu oraz formowaniu „kokardek”.
W składzie nie ma też kremówki ani masła – bazą są żółtka, gęsta kwaśna śmietana, mąka i odrobina octu. Efekt ma być konkretny: faworki delikatne i lekkie, które nie twardnieją po chwili.
Faworki siostry Anastazji – 4 zasady, żeby były kruche, a nie tłuste
Jeśli faworki siostry Anastazji mają wyjść jak trzeba, trzymaj się podstaw: po pierwsze wyrabianie i uderzanie wałkiem – to ma napowietrzyć ciasto i dać lekkość po smażeniu.
Po drugie temperatura tłuszczu: zbyt niska = faworki chłoną tłuszcz, zbyt wysoka = szybko się przypalają i mogą gorzknieć; praktyczny test to wrzucenie kawałka ciasta – gdy od razu wypływa i zaczyna się smażyć, jest OK.
Po trzecie smaż partiami, żeby nie zbijać temperatury. I jeszcze detal, który ratuje smak – strząsaj nadmiar mąki, bo przypalona psuje aromat.
Faworki siostry Anastazji – przepis
Składniki: 6 żółtek; 12 łyżek gęstej, kwaśnej śmietany; 400 g mąki pszennej; 1 łyżka octu; 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia; szczypta soli; olej rzepakowy do smażenia; cukier puder.
Wykonanie: Zagnieć wszystko na gładkie, elastyczne ciasto i co jakiś czas uderzaj je wałkiem. Gdy pojawią się pęcherzyki, podziel ciasto, rozwałkuj bardzo cienko i potnij na paski (ok. 15 cm x 3–4 cm), w środku zrób nacięcie i przewlecz koniec. Smaż krótko z obu stron na rozgrzanym oleju na złoto; możesz dodać odrobinę octu do tłuszczu, żeby mniej się pienił. Odsącz na ręczniku i po ostudzeniu oprósz cukrem pudrem.

Faworki siostry Anastazji – podsumowanie
Na tłusty czwartek faworki siostry Anastazji są świetnym wyborem, bo nie wymagają egzotycznych składników – tu wygrywa technika: cienkie wałkowanie, dobra temperatura smażenia i ta chwila „pobicia” ciasta wałkiem.
Jeśli chcesz je przechować, trzymaj je w suchym miejscu – najlepiej w puszce albo kartonowym pudełku i nie zamykaj ich całkiem szczelnie, żeby nie straciły chrupkości.