Żadna lodówka, żaden piekarnik. To pożera prąd jak szalone, rachunki mogą stać się paskudne
Rosnące ceny energii elektrycznej odbijają się na domowych budżetach, ale największy „pożeracz” prądu wcale nie stoi w kuchni na widoku. Z danych PGNiG wynika, że to nie lodówka ani piekarnik generują największe zużycie – lecz płyta indukcyjna.
Płyta indukcyjna – ukryty lider zużycia energii
Choć działa tylko podczas gotowania, płyta indukcyjna w ciągu roku może zużyć nawet 748 kWh – trzykrotnie więcej niż lodówka i pięciokrotnie więcej niż pralka. To oznacza, że jedno z najnowocześniejszych urządzeń w kuchni odpowiada za znaczną część rachunku za prąd.
Zaskakuje też porównanie z piekarnikiem, zwykle kojarzonym z wysokim poborem mocy. Płyta indukcyjna zużywa rocznie o blisko 250 kWh więcej, choć piekarnik bywa włączany na dłużej. Na wykresach zużycia energii sprzęty używane sporadycznie potrafią wyprzedzić te, które działają niemal bez przerwy.

Ile kosztuje gotowanie na indukcji?
Przy średniej cenie energii wynoszącej 1,41 zł za kWh, roczne użytkowanie płyty indukcyjnej to koszt przekraczający 515 zł. To więcej niż łączne zużycie prądu przez lodówkę, piekarnik i zmywarkę.
W domach, gdzie gotuje się często – kilka razy dziennie lub przygotowuje posiłki na zapas – rachunki rosną jeszcze szybciej. Każda dodatkowa godzina pracy płyty dokłada kilka złotych do miesięcznych kosztów. Różnicę widać już przy pierwszym rozliczeniu.
Dlaczego płyta zużywa tyle energii?
Kluczowe znaczenie ma sposób użytkowania. Uruchomienie dwóch–trzech pól jednocześnie na pełnej mocy znacząco zwiększa pobór – każde pole ma oddzielną grzałkę o mocy do 2 kW. Popularna funkcja „boost” dodatkowo zwiększa pobór nawet o 30 proc.
Znaczenie ma też jakość naczyń. Garnki z grubym dnem skuteczniej przewodzą ciepło, a pokrywka skraca czas gotowania nawet o jedną trzecią. Gotowanie w małym garnku na dużym polu prowadzi do strat energii – pole pracuje intensywniej, mimo że nie przyspiesza procesu.
Jak ograniczyć zużycie energii?
Aby obniżyć rachunki, warto gotować na niższych poziomach mocy i wyłączać pole grzewcze na minutę–dwie przed końcem – ciepło resztkowe wystarczy, by dokończyć gotowanie. Lepiej też zrezygnować z funkcji „boost” i np. wcześniej zagotować wodę w czajniku elektrycznym, który pobiera mniej energii w krótkim czasie.
Przy zakupie nowej płyty indukcyjnej warto zwrócić uwagę na modele z klasą efektywności A+++ i funkcją automatycznego dopasowania pola do wielkości garnka. Choć ich cena jest wyższa, oszczędności na rachunkach szybko zrekompensują wydatek.
