Jedz tę rybę 2 razy w tygodniu. Twoja skóra ci podziękuje
Zmarszczki to temat, przy którym większość z nas od razu myśli o kremach i serum. Tymczasem jeden ze sprawdzonych sposobów na elastyczną skórę leży po prostu na talerzu - łosoś. Zacząłem jeść go regularnie kilka miesięcy temu i, choć nie jestem dermatologiem, różnicę w nawilżeniu skóry widzę gołym okiem.
Nie chodzi o magiczne działanie jednej ryby, tylko o konkretny mechanizm, który stoi za tym efektem. Łosoś to jedna z najbogatszych w kwasy omega-3 ryb dostępnych w polskich sklepach, a do tego - jeśli jemy go ze skórą - dostarcza organizmowi kolagenu w naturalnej, dobrze przyswajalnej formie.
Jak łosoś wpływa na zmarszczki?
Kwasy omega-3 zawarte w tłustych rybach wzmacniają barierę lipidową skóry, dzięki czemu utrzymuje ona wilgoć i jest mniej podatna na suchość, która pogłębia widoczność zmarszczek. Podobny mechanizm badano też przy suplementacji skoncentrowanym kolagenem rybim - w takich badaniach regularne dostarczanie organizmowi tego typu białka strukturalnego zmniejszało zmarszczki wokół oczu nawet o kilkanaście procent po kilku miesiącach. To dawki znacznie wyższe niż te, które dostarczymy samym jedzeniem ryby, ale pokazują, że mechanizm faktycznie działa.
Skóra łososia, którą wielu z nas zdejmuje i wyrzuca, to właśnie główne źródło kolagenu typu I - tego samego, który w 90 procentach buduje ludzką skórę. Dlatego jeśli zależy ci na efekcie, warto jeść rybę razem ze skórą, a nie tylko samo różowe mięso.
Ile i jak często jeść, żeby zobaczyć efekt
Dietetycy zalecający tłuste ryby w diecie najczęściej mówią o dwóch porcjach tygodniowo jako minimum, które realnie wspiera organizm w dłuższej perspektywie. Jedna porcja to około 150 gramów - czyli mniej więcej tyle, ile mieści się na dłoni.
Oprócz łososia podobne działanie mają makrela i sardynki - jeśli chcesz urozmaicić jadłospis, śmiało zamieniaj je między sobą. Ważne, żeby ryba była tłusta, bo to właśnie tłuszcz ryby jest nośnikiem kwasów omega-3, nie samo mięso.
Jak przygotować łososia, żeby nie stracić dobroczynnych właściwości
Najgorszym pomysłem jest smażenie na bardzo wysokiej temperaturze - wysoka temperatura niszczy część kwasów omega-3, zanim w ogóle trafią na talerz. Ja najczęściej piekę łososia w folii albo gotuję na parze, dzięki czemu łosoś zachowuje więcej wartości odżywczych i zostaje bardziej soczysty.
Dobrym patentem jest też gotowanie zupy rybnej na bazie głowy i ości - w ten sposób do wywaru przechodzi kolagen ze skóry i chrząstek, którego normalnie byśmy nie zjedli. To danie, które u mnie w kuchni wraca co kilka tygodni, zwłaszcza jesienią.
Zanim sięgniesz po kolejne serum przeciwzmarszczkowe, spróbuj najpierw zmienić coś w diecie - dwie porcje tłustej ryby tygodniowo to zmiana, którą naprawdę łatwo wprowadzić, a efekty widać nie tylko na skórze, ale i w ogólnym samopoczuciu.