Najważniejszy zabieg w listopadzie. W sezonie moje rośliny balkonowe kwitną, jak marzenie
Co roku na moim balkonie zostaje kilkanaście doniczek, których nie mam gdzie postawić w mieszkaniu, więc przez długi czas po prostu znosiłam je wszystkie naraz pod osłonę dachu, licząc, że to wystarczy. Część roślin i tak marzła, a inne gniły od nadmiaru wilgoci zebranej jeszcze przed przeniesieniem.
Problem leżał w kolejności i w tym, że różne rośliny mają zupełnie różną tolerancję na chłód - traktowanie ich tak samo kończyło się stratami, których można było łatwo uniknąć odrobiną planowania.
Dlaczego kolejność przenoszenia ma znaczenie?
Rośliny śródziemnomorskie i tropikalne, jak oleander, figowiec czy hibiskus, tracą liście i słabną już przy temperaturze 5-7 stopni, więc powinny trafić pod dach jako pierwsze, najlepiej zanim nocne temperatury w ogóle zbliżą się do zera.
Rośliny bardziej odporne, jak bukszpan w donicy czy hortensja, spokojnie zniosą kilka przymrozków i mogą zostać na zewnątrz dłużej.
Przenoszenie wszystkiego naraz, dopiero gdy zapowiedziany jest pierwszy ostry mróz, to najczęstszy błąd. Rośliny wrażliwe dostają wtedy szok temperaturowy jeszcze zanim w ogóle znajdą się pod osłoną, bo kilka godzin w temperaturze bliskiej zera potrafi je już osłabić.
Zobacz też: Jesienią sypię pod jabłonie. W sezonie zbieram skrzynie owoców
Jak przygotowuję rośliny do przeniesienia
Na tydzień przed planowanym przenoszeniem ograniczam podlewanie, bo mokra ziemia w chłodnym, zacienionym miejscu pod dachem sprzyja gniciu korzeni znacznie bardziej niż sama niska temperatura.
Każdą donicę dokładnie oglądam pod kątem szkodników, jak mszyce, przędziorki, czy larwy w ziemi - bo pod dachem, w cieplejszym i bardziej stłoczonym otoczeniu, szkodniki namnażają się dużo szybciej niż na zewnątrz.
Rośliny, które mają oznaki chorób grzybowych na liściach, odstawiam osobno na kilka dni przed resztą, żeby nie zarazić zdrowych sąsiadów ustawionych tuż obok - w ciasnym zestawieniu pod dachem choroba potrafi przeskoczyć z doniczki na doniczkę w ciągu kilku dni.
Ustawienie pod dachem, które realnie chroni przed mrozem
Donice ustawiam jak najbliżej ściany budynku, która oddaje zgromadzone w ciągu dnia ciepło, a nie przy samej krawędzi tarasu, gdzie zimne powietrze gromadzi się najmocniej. Pod spód każdej doniczki podkładam kawałek styropianu albo drewnianą paletę.
Zimno od podłoża szkodzi korzeniom niemal tak samo jak mróz z powietrza, a sam dach chroni tylko przed opadami i wiatrem. Rośliny śródziemnomorskie, które źle znoszą niskie temperatury, dodatkowo ochroniam agrowłókniną. Na wierzch doniczki dodaję także warstwę izolacyjną.
Donice ustawione bezpośrednio na betonie czy kostce brukowej wyraźnie szybciej wychładzają się od spodu, więc ta jedna warstwa izolacji potrafi zdecydować o przetrwaniu rośliny do wiosny.
Zobacz też: Promocja miesiąca, kultowe garnki w Biedronce 200 zł taniej. Dorzucają też czajnik za 1 zł