Co roku robię ten sok w listopadzie. Rozgrzewa lepiej niż herbata, a na odporność działa jak nic innego
Listopad w tym roku nie rozpieszcza - szare niebo, wilgoć, chłód, który wchodzi pod kurtkę już przy pierwszym wyjściu z domu. Na takie dni mam jeden sprawdzony sposób, który w mojej kuchni gotuje się regularnie od lat. Szklanka tego soku rozgrzewa od środka na dłużej niż gorąca herbata, a przy okazji wspiera organizm dokładnie w momencie, gdy najbardziej tego potrzebuje.
Pomysł podpatrzyłem dawno temu u babci, która jesienią zawsze miała w kuchni słoik czegoś pomarańczowego. Wtedy nie zastanawiałem się, dlaczego robiła go akurat o tej porze roku. Dziś wiem, że dynia i imbir to jeden z najskuteczniejszych duetów na sezon przeziębień, jaki można znaleźć w zwykłym warzywniaku, i wracam do tego przepisu, gdy tylko temperatura spada poniżej 10 stopni.
Dlaczego akurat dynia i imbir
Dynia to nie tylko ozdoba na parapecie w październiku. Miąższ zawiera sporą dawkę beta-karotenu, czyli prowitaminy A, która wspiera błony śluzowe, pierwszą linię obrony organizmu przed wirusami wnikającymi przez drogi oddechowe. Do tego dochodzi potas i witaminy z grupy B, których jesienią, przy krótszych dniach i mniejszej ilości warzyw na talerzu, łatwo nam zabraknąć.
Imbir działa inaczej, ale równie mocno. Zawarty w nim gingerol rozgrzewa dosłownie, pobudza krążenie i sprawia, że uczucie ciepła utrzymuje się długo po wypiciu, nie tylko w trakcie. Dodaję go odważnie, bo to właśnie ostrość imbiru odróżnia ten sok od zwykłego, słodkiego przecieru dyniowego i sprawia, że działa, a nie tylko smakuje.
Zobacz też: Gęsina drożeje przed Świętym Marcinem. Sprawdziliśmy ceny w Biedronce
Jak go przygotowuję
Nie komplikuję tego soku dodatkowymi składnikami, bo dynia z imbirem same w sobie dają wystarczająco wyrazisty smak. Jedyny trik, na który warto zwrócić uwagę, to moment dodania imbiru: wrzucam go od razu z dynią do gotowania, a nie na końcu, dzięki czemu olejki eteryczne zdążą się rozejść po całym naparze, zamiast unosić się tylko na wierzchu.
Drugi szczegół to konsystencja. Jeśli zależy wam na soku do picia, a nie na gęstym przecierze, warto rozcieńczyć go wodą już na etapie blendowania, a nie dopiero w szklance - inaczej smak miesza się nierówno.
Przepis na sok z imbiru i dyni
- 500 g dyni (najlepiej piżmowej, ma mniej wody i intensywniejszy smak)
- 3 cm świeżego korzenia imbiru
- 1 cytryna (sok)
- 1 litr wody
- 2 łyżki miodu (opcjonalnie, do smaku)
Zobacz też: 60 zł za kilogram pierogów. Tyle kosztują świąteczne pierogi na zamówienie
Sposób przygotowania
Dynię obieram i kroję w kostkę, imbir obieram i kroję w cienkie plasterki. Wrzucam oba składniki do garnka, zalewam wodą i gotuję na średnim ogniu przez 20 minut, aż dynia zrobi się miękka i łatwo daje się rozgnieść widelcem.
Całość blenduję na gładko razem z wywarem, w którym się gotowała, dodaję sok z cytryny i w razie potrzeby miód. Jeśli sok wyszedł zbyt gęsty, dolewam jeszcze trochę ciepłej wody, aż uzyskam konsystencję, którą lubię najbardziej.
Jak go przechowywać, żeby starczył na dłużej
Sok trzymam w szklanym słoiku z zakręcaną pokrywką w lodówce, gdzie spokojnie wytrzymuje 3-4 dni. Po tym czasie traci świeżość, a imbir zaczyna dominować nad resztą smaków.
Jeśli chcecie zrobić większą porcję na cały tydzień, najlepiej sprawdza się mrożenie w małych pojemnikach po jednej porcji. Rozmrożony traci nieco na aromacie imbiru, ale rozgrzewające właściwości zostają praktycznie bez zmian, więc na chłodniejsze poranki to wciąż dobra opcja.
Pijcie go na ciepło, najlepiej zaraz po przyjściu z zimna. Działa wtedy najlepiej, a przy okazji rozgrzewa ręce, kiedy trzymacie szklankę.