Wieszam liście laurowe w łazience i biorę prysznic. Ten patent powinien dostać medal
Liść laurowy większość z nas kojarzy wyłącznie z rosołem i bigosem. A szkoda, bo ta sama przyprawa potrafi zamienić zwykły prysznic w domowe spa. Wystarczy kilka suszonych listków i odrobina pary, żeby poczuć różnicę.
Trafiłem na ten patent przypadkiem, kiedy szukałem sposobu na odświeżenie łazienki bez sztucznych odświeżaczy powietrza. Okazało się, że mam wszystko, czego potrzeba, w kuchennej szafce - i to za grosze. Zanim zdradzę wam, jak dokładnie to robię, warto wiedzieć, co się dzieje z liściem pod wpływem gorącej pary.
Dlaczego para wyciąga z liścia laurowego cały zapach?
Liść laurowy, czyli wawrzyn szlachetny, kryje w sobie olejki eteryczne, między innymi eugenol, linalol i eukaliptol. To właśnie te związki odpowiadają za jego charakterystyczny, korzenny zapach, który znacie z gara z zupą. W suchym powietrzu uwalniają się powoli, ale gorąca para z prysznica działa jak naturalny dyfuzor - temperatura i wilgoć sprawiają, że olejki odparowują znacznie szybciej.
Eugenol i linalol mają opinię związków o działaniu kojącym, dlatego często pojawiają się w olejkach do aromaterapii i relaksacyjnych kąpielach. Eukaliptol z kolei kojarzy się przede wszystkim z inhalacjami przy przeziębieniu, bo jego intensywny, chłodzący zapach - podobny do tego, który znacie z maści na katar - ułatwia oddychanie. Połączenie tych trzech substancji sprawia, że liść laurowy pod prysznicem pachnie trochę jak drogi olejek do sauny, a nie jak przyprawa z rosołu.
Jak to zrobić, żeby faktycznie zadziałało?
Najważniejsza zasada: liścia nie moczcie pod bieżącą wodą, bo wtedy szybciej straci olejki i zapach zniknie po jednym użyciu. Zamiast tego zawieście go na sznurku pod głowicą prysznica albo po prostu wciśnijcie w kącik kabiny, tam gdzie dociera para, ale nie bezpośredni strumień wody.
Wystarczą 1-2 suszone liście, żeby zapach był wyraźny, ale nie przytłaczający - jeśli lubicie mocniejszy aromat, dorzućcie kolejne 2-3 sztuki. Po prysznicu zostawcie je do wyschnięcia, wtedy jeden komplet liści posłuży wam jeszcze przez kilka kolejnych kąpieli, zanim całkowicie stracą zapach i trzeba będzie je wymienić.
Co poczujesz po kąpieli z liściem laurowym?
Efekt jest przede wszystkim zapachowy i relaksacyjny - po ciepłym prysznicu z liściem laurowym łazienka pachnie świeżo, a wy macie wrażenie krótkiej sesji aromaterapii bez wychodzenia z domu. Zimą, kiedy nos bywa zatkany, wielu z was doceni też chłodzącą nutę eukaliptolu, choć to nie zastąpi leczenia przeziębienia, a jedynie chwilowo ułatwia oddychanie.
Jedna uwaga: jeśli źle znosicie intensywne zapachy, macie astmę albo migreny reagujące na silne aromaty, obserwujcie, jak reagujecie na taki prysznic, a przy pierwszych objawach dyskomfortu po prostu zrezygnujcie z liścia. To banalny, tani trik, ale jak każdy zapach, nie każdemu musi służyć jednakowo dobrze.
Koszt całej zabawy to dosłownie kilka zł za paczkę liści laurowych z dowolnego sklepu spożywczego. Żadnej chemii, żadnych sztucznych odświeżaczy. Tylko para, ciepło i stara, dobra przyprawa z kuchennej szafki.