Stłuszcza wątrobę jak nic innego. Polacy uwielbiają, kupują na zgrzewki
Stłuszczenie wątroby dotyczy dziś ponad 30% populacji świata i coraz częściej dotyka ludzi, którzy nie piją alkoholu wcale. W Polsce problem może dotyczyć nawet co czwartej dorosłej osoby, choć większość z nich nie ma o tym pojęcia. Najnowsze badania pokazują, że winowajcą wcale nie musi być tłuste jedzenie - wystarczy jedna szklanka dziennie czegoś, co wielu z nas uznaje za zupełnie niewinne.
Sam sięgałem po napoje "zero cukru" właśnie z myślą o zdrowiu, przekonany, że skoro nie ma w nich cukru, to i wątroba nie ucierpi. Dwa badania opublikowane w ostatnich miesiącach pokazują jednak, że to rozumowanie jest błędne - a jedno z nich dotyczy właśnie tego, co pijemy na co dzień, często bez zastanowienia.
Napoje słodzone to główny podejrzany
Naukowcy z Uniwersytetu Soochow w Chinach przez ponad 10 lat obserwowali blisko 124 tysiące uczestników brytyjskiego projektu UK Biobank, którzy na starcie badania mieli zdrową wątrobę. Sprawdzali, jak często sięgali po napoje słodzone - zarówno cukrem, jak i te oznaczone jako "zero", "light" czy "bez cukru". Wyniki zaprezentowano na kongresie UEG Week 2025.
Okazało się, że picie więcej niż jednej szklanki takiego napoju dziennie wiązało się z nawet o 50% wyższym ryzykiem rozwoju stłuszczeniowej choroby wątroby (MASLD, dawniej NAFLD). Zależność ta dotyczyła zarówno napojów z cukrem, jak i tych "dietetycznych" - badanie nie wykazało, żeby wersja "light" była pod tym względem bezpieczniejsza.
Nawet napoje "zero cukru" nie są bezpieczne
Tu właśnie zaczyna się zaskakująca część historii. Napoje słodzone cukrem szkodzą w oczywisty sposób: gwałtownie podnoszą poziom glukozy i insuliny, sprzyjają tyciu i zwiększają stężenie kwasu moczowego, co prowadzi wprost do odkładania tłuszczu w wątrobie.
Napoje ze sztucznymi słodzikami działają inaczej, ale wcale nie łagodniej. Mogą zaburzać mikroflorę jelitową, osłabiać poczucie sytości i pobudzać apetyt na słodkie produkty, wpływając przy tym na gospodarkę hormonalną. Badacze zauważyli dodatkowo, że regularne picie napojów ze słodzikami wiązało się z podwyższonym ryzykiem zgonu z powodu chorób wątroby.
Dlaczego to akurat wątroba płaci cenę?
Odpowiedź na to pytanie dała hiszpańska grupa badawcza z Uniwersytetu w Barcelonie, kierowana przez prof. Juana Carlosa Lagunę. W pracy opublikowanej w czasopiśmie "Molecular Nutrition and Food Research", opisywanej przez PAP w listopadzie 2025 roku, wykazano, że fruktoza w postaci płynnej ma większy wpływ na powstawanie stłuszczenia wątroby niż sam tłuszcz w diecie. Nasila ona produkcję tłuszczów z cukrów (tzw. lipogenezę de novo) i jednocześnie hamuje ich spalanie w wątrobie.
Kluczowe słowo to "płynnej". Gdy jemy owoce, fruktoza trafia do organizmu wolniej - błonnik i sam proces żucia spowalniają jej wchłanianie. Napój wypijamy w kilka minut, więc cała dawka trafia do wątroby naraz, dosłownie ją zalewając. To dlatego szklanka soku czy napoju gazowanego obciąża ten narząd znacznie bardziej niż zjedzenie tej samej ilości owoców.
Najprostszy wniosek z tych badań: to nie musi być drastyczna dieta. Wystarczy zamienić codzienną szklankę słodkiego napoju - obojętnie, z cukrem czy bez - na wodę. W badaniu UK Biobank to właśnie osoby pijące wodę miały najniższe ryzyko problemów z wątrobą.