Już nie kupuje elektrolitów. Robię własną domową wersję za grosze, w smaku jest cudowna
Sklepowe izotoniki potrafią kosztować więcej niż zwykła woda, a ich skład często ogranicza się do wody, cukru i barwnika. Od jakiegoś czasu robię własną wersję - z trzech składników, które mam zawsze w kuchni. Działa równie dobrze po treningu czy w upalny dzień, a kosztuje ułamek ceny sklepowej butelki.
Zacząłem szukać alternatywy latem, kiedy po dłuższym wysiłku czułem się wyraźnie gorzej niż zwykle, mimo że piłem sporo wody. Okazało się, że sama woda nie wystarcza - organizm traci z potem nie tylko wodę, ale i minerały, które trzeba uzupełnić osobno. Tak trafiłem na prosty przepis, który stosuję do dziś.
Czym są elektrolity i po co je uzupełniać?
Elektrolity to minerały - głównie sód, potas i magnez - które rozpuszczone we krwi i innych płynach ustrojowych pozwalają komórkom prawidłowo funkcjonować. Podczas intensywnego wysiłku czy upału tracimy je razem z potem, a sama woda tego niedoboru nie uzupełnia, bo rozcieńcza jeszcze bardziej to, co zostało.
Efektem takiego niedoboru bywają skurcze mięśni, zmęczenie i uczucie oszołomienia, nawet jeśli pijemy dużo płynów. Dlatego napój z dodatkiem soli i minerałów działa skuteczniej niż sama woda - pomaga organizmowi zatrzymać płyny, zamiast szybko je wydalać.
Co znajdziecie na liście zakupów?
Składniki są banalnie proste i macie je pewnie już w kuchni - żadnych specjalistycznych proszków ani sklepów ze zdrową żywnością.
- 1 litr wody (przegotowanej i przestudzonej)
- 1/2 łyżeczki soli
- sok z 1 cytryny lub 2 limonek
- 2 łyżki miodu
Miód można zastąpić syropem klonowym, jeśli wolicie wersję wegańską. Sól najlepiej zwykła kuchenna - te "zdrowsze" różowe czy himalajskie nie mają tu żadnej przewagi, poza wyższą ceną.
Przepis na domowy napój izotoniczny
W niewielkiej ilości ciepłej wody rozpuszczam sól i miód, mieszając, aż całkowicie się rozpuszczą. Dopiero potem dolewam resztę wody - w zimnej sól rozpuszcza się znacznie wolniej.
Na koniec dodaję świeżo wyciśnięty sok z cytryny i mieszam całość. Napój najlepiej smakuje schłodzony, więc trzymam go w lodówce w zamkniętej butelce i wypijam w ciągu 2-3 dni.
Sprawdza się świetnie po treningu, w upalne dni albo po prostu jako orzeźwiające urozmaicenie zwykłej wody. To nie jest jednak lek ani zamiennik płynów nawadniających stosowanych przy poważnym odwodnieniu, na przykład po wymiotach czy biegunce - zwłaszcza u dzieci i osób starszych w takich sytuacjach lepiej sprawdzą się gotowe preparaty apteczne, dobrane pod nadzorem lekarza.
Dla zdrowej osoby dorosłej, która chce po prostu lepiej nawadniać się na co dzień albo po wysiłku, taki domowy napój to prosty i tani sposób, żeby nie sięgać co chwilę po plastikową butelkę ze sklepu.