Wrzuć do pralki liście laurowe i majtki. Koniec z podrażnioną skórą
Kupne płyny zmiękczające pachną świetnie przez pierwsze dni, a potem zapach znika, jakby go nigdy nie było. Od jakiegoś czasu do prania dorzucam dwa składniki, które mam zawsze pod ręką w kuchni, i efekt utrzymuje się znacznie dłużej niż po zwykłym zmiękczaczu. Pokazuję, jak to robię krok po kroku.
Dłuższy czas szukałem sposobu na uniknięcie sztucznych zapachów w praniu, bo domownicy zaczęli skarżyć się na podrażnienia skóry po zwykłych płynach. Ocet od dawna znałem jako naturalny zmiękczacz, ale dopiero dorzucenie do niego liści laurowych zmieniło całkowicie to, jak pachnie świeżo wyprana bielizna, zwłaszcza po wyjęciu z szafy kilka tygodni później.
Co ocet robi w praniu
Ocet rozpuszcza resztki proszku i płynu do prania, które zostają w tkaninie nawet po płukaniu, a to właśnie one odpowiadają za szorstkość ubrań i szybkie znikanie świeżego zapachu. Dzięki temu bielizna jest miększa bez żadnego dodatkowego zmiękczacza, a do tego nie traci chłonności tak, jak to się zdarza po regularnym stosowaniu gotowych płynów.
Druga sprawa to zapach i kolor. Ocet neutralizuje nieprzyjemne wonie zamiast je maskować, więc świetnie radzi sobie z ręcznikami czy ściereczkami kuchennymi, które łatwo nabierają zapachu stęchlizny. Przy białych tkaninach dodatkowo pomaga zachować ich jasność, bo zapobiega szarzeniu, które z czasem pojawia się przy twardej wodzie.
Zobacz też: Połącz dynię z jabłkiem i wsadź do słoja. Zimą pokochasz ten smak
Po co liście laurowe w praniu
Liście laurowe zawierają olejki eteryczne, które pod wpływem ciepła i wilgoci podczas prania powoli się uwalniają, zostawiając na tkaninie delikatny, korzenny zapach, zupełnie inny od ciężkich, sztucznych perfum z butelki. To właśnie ten zapach utrzymuje się w szafie znacznie dłużej niż po zwykłym praniu, bo olejki wnikają we włókna tkaniny.
Liść laurowy ma też długą tradycję w przechowywaniu tkanin, bo dawniej wkładano go między pościel i ubrania w szafach, żeby odstraszać mole. Dodanie go do prania działa więc trochę jak dwa patenty w jednym, bo i odświeża, i zostawia zapach, którego mole wyraźnie nie lubią.
Krok po kroku, jak to robię
Do przegródki na płyn zmiękczający w pralce wlewam 100-150 ml zwykłego octu spirytusowego, dokładnie tyle, ile normalnie wlewa się płynu do płukania. Nie łączę go z gotowym zmiękczaczem, bo wystarczy sam ocet, a mieszanie składników nie poprawia efektu.
Następnie biorę 4-5 suszonych liści laurowych i wkładam je do bawełnianego woreczka na pranie albo po prostu zawiązuję w starej skarpetce z dziurą, żeby nie rozsypały się po bębnie. Taki woreczek wrzucam razem z praniem do bębna i uruchamiam standardowy program, bez zmiany temperatury ani innych ustawień.
Zobacz też: Tylko tutaj kupisz prawdziwe rogale świętomarcińskie. Pozostałe to tanie podróbki