Kupuję w spożywczym i leję do pralki. Białe ubrania robią się bielsze
Masz w szafie ulubioną koszulę z plamą, której nie ruszył żaden proszek ani odplamiacz? Zanim odłożysz ją do rzeczy na szmatki, sprawdź, co stoi w twojej lodówce. Wystarczy pół litra zwykłej coli, żeby dać uporczywemu zabrudzeniu ostatnią szansę - sam się przekonałem, że to nie miejska legenda.
Na ten patent trafiłem przypadkiem, szukając sposobu na zaschniętą plamę z sosu, która przetrwała już trzy pełne cykle prania. I choć na początku brzmiało to jak żart wyczytany na forum, postanowiłem sprawdzić, ile w tym prawdy, zanim odpuściłem sobie koszulę na dobre. Okazało się, że za skutecznością coli stoi konkretny składnik, o którym mało kto myśli, sięgając po puszkę przy obiedzie.
Babciny patent, który wraca co sezon
Starsze pokolenie stosowało ten trik na długo przed tym, zanim internet zrobił z niego viral. Podobnie jak wodą utlenioną wybielało się kiedyś firanki, tak napój gazowany trafiał do bębna pralki, kiedy zwykłe środki się poddawały.
Sam byłem sceptyczny, bo cola kojarzy mi się raczej z lepką, ciemną plamą niż z jej usuwaniem. Wystarczyło jednak jedno pranie zatłuszczonej ściereczki kuchennej, żebym zmienił zdanie - efekt był wyraźnie lepszy niż po samym proszku.
Zobacz też: Sieję w sierpniu. Zbieram pyszne warzywa jeszcze jesienią

Sekret tkwi w kwasie fosforowym
W składzie coli znajdziesz kwas fosforowy, oznaczony jako E338 - to on odpowiada za charakterystyczną kwasowość napoju i nadaje mu pH około 2,5, czyli poziom zbliżony do soku z cytryny. To właśnie ten kwas rozkłada osady mineralne i część zabrudzeń organicznych, z którymi zwykły proszek radzi sobie słabiej.
W jednej puszce o pojemności 330 ml znajduje się około 57 mg kwasu fosforowego - niewiele, ale w połączeniu z ruchem bębna pralki i temperaturą wody wystarcza, by rozluźnić strukturę plamy. Cola najlepiej sprawdza się na zabrudzeniach z rdzy, tłuszczu i osadów kamienia - to właśnie ten ostatni, odkładający się z twardej wody, najczęściej odpowiada za szarawy, przybrudzony odcień bielizny, którego nie usuwa już samo płukanie.
Jak to zrobić krok po kroku
Najprostszy sposób to wlać pół litra coli bezpośrednio do bębna, razem z brudnymi ubraniami i twoim zwykłym proszkiem lub żelem do prania. Ustaw program na 40 stopni i uruchom pranie jak zawsze - napój wspomaga detergent, a nie go zastępuje.
Przy naprawdę upartych plamach namocz ubranie w misce z colą na około godzinę, zanim wrzucisz je do pralki. Dłuższy kontakt kwasu z tkaniną daje mu czas, żeby wniknąć głębiej w zabrudzenie, zanim zabierze się za nie właściwe pranie.
Zobacz też: W Action za 12.95, Leroy Merlin sprzedaje po 55 zł. Jedna taka okazja na hit

Zanim spróbujesz, zapamiętaj dwie rzeczy
Colę testuj najpierw na niewidocznym fragmencie materiału, najlepiej na wewnętrznym szwie. Ciemny barwnik karmelowy w rzadkich przypadkach może zostawić własny ślad, zwłaszcza na delikatnych tkaninach jak jedwab czy wełna, dlatego do bawełny i syntetyków nadaje się zdecydowanie lepiej.
Drugi warunek to dokładne płukanie - cukier zawarty w napoju musi w całości zejść z tkaniny, inaczej ubranie zostanie lepkie albo zacznie przyciągać kurz. Jeśli twoja pralka ma opcję dodatkowego płukania, koniecznie z niej skorzystaj.
Nie zamieniam coli w podstawowy środek piorący - to raczej mój ratunek na sytuacje, kiedy zwykły proszek już się poddał. Następnym razem, zanim wyrzucisz ubranie z plamą nie do usunięcia, sprawdź najpierw, co masz w lodówce.