Wystarczy zdjąć bluzkę albo rozpiąć kurtkę, żeby usłyszeć charakterystyczny trzask i poczuć ukłucie iskry na palcach. Zimą ten problem wraca razem z kaloryferami, które wysuszają powietrze w mieszkaniu mocniej niż jakikolwiek mróz na zewnątrz. Mam na to jeden trik, który wrzucam prosto do pralki i który rozwiązuje sprawę na cały sezon grzewczy.
Jesień to idealny moment na przygotowanie domowych kiszonek. Oprócz klasycznej kapusty i ogórków coraz częściej sięgam po mniej oczywiste składniki. Buraki, gruszki i cytryny świetnie nadają się do fermentowania, a każdy z tych produktów zyskuje zupełnie inny smak. Wystarczy przygotować odpowiednią solankę, czyste słoiki i aromatyczne przyprawy. Trzeba jednak pamiętać, że nie wszystkie kiszonki fermentują w takim samym czasie.
Kurtka puchowa to inwestycja, którą nie chce się ryzykować przy praniu, dlatego wiele osób wciąż nosi ją do pralni chemicznej albo odkłada czyszczenie na później. Tymczasem w domowej pralce da się ją wyprać bezpiecznie, o ile zna się kilka zasad dotyczących temperatury, środka piorącego i, co najważniejsze, suszenia. Bez tego ostatniego kroku cała reszta nie ma znaczenia.
Pogoda zmienia się szybciej, niż się spodziewaliśmy. Od niedzieli 4 października napłynie do Polski wyraźnie chłodniejsze powietrze, a w ciągu dnia termometry w wielu regionach pokażą zaledwie 7-9 stopni. Mam na to jeden sprawdzony sposób - kuchnię włączam na pełne obroty i gotuję to, co naprawdę rozgrzewa.
Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że balkon to idealne miejsce do przechowywania jedzenia. Jest chłodniej niż w mieszkaniu, szczególnie zimą. W wielu domach od lat stoją tam skrzynki z warzywami, słoiki z przetworami albo zapas napojów. Często traktujemy balkon jak prowizoryczną spiżarkę i nie zastanawiamy się, czy to faktycznie dobry pomysł. Mało kto zdaje sobie sprawę, że warunki panujące na balkonie są bardzo niestabilne i mogą mieć realny wpływ na jakość oraz bezpieczeństwo żywności. Zmiany temperatury, wilgoć, słońce i dostęp dla zwierząt to tylko część problemów