Ile powinien włożyć do koperty chrzestny na wesele? Kwota zwala z nóg
Zaproszenie na wesele chrześniaka to dla ojca chrzestnego coś więcej niż zwykła rodzinna uroczystość. Wiąże się z nim też wyraźnie wyższe oczekiwanie finansowe niż w przypadku typowego gościa. Zastanawiałem się kiedyś, skąd się to bierze, więc sprawdziłem, jakie kwoty dziś naprawdę obowiązują i co na nie wpływa.
Powód jest prosty. Ceny weselnych przyjęć rosną z roku na rok, a koszt jednego talerzyka w wielu lokalach przekracza dziś 400-500 złotych. Do tego dochodzi więź, jaka łączy chrzestnego z parą młodą - to nie jest przypadkowy znajomy, tylko osoba, która towarzyszy chrześniakowi praktycznie od dzieciństwa. Dlatego zwyczaj każe traktować kopertę od chrzestnego inaczej niż tę od reszty gości.
Zwykły gość a chrzestny - spora różnica w kopercie
Typowy gość weselny kieruje się dziś prostą zasadą - tyle, ile kosztuje jego miejsce przy stole. W praktyce oznacza to sumę rzędu 300-500 złotych od osoby, czasem więcej, jeśli wesele odbywa się w drogim lokalu.
Chrzestny wypada z tej reguły. Od niego oczekuje się kwoty wyraźnie wyższej niż od pozostałych gości, bo poza kosztem talerzyka dochodzi element osobisty - wieloletnia relacja i rola, jaką pełnił w życiu chrześniaka. To sprawia, że sama matematyka "ile kosztuje mój talerzyk" tutaj nie wystarcza.
Zobacz też: Pakuję do słoja i zasypuję solą. Dodaję do wszystkiego, bosko podbija smak

Ile dokładnie wypada dziś dać? Konkretne widełki
Z tego, co udało mi się ustalić, pojedynczy chrzestny wkłada dziś do koperty najczęściej 1000-1500 złotych. Jeśli chrzestni to para, łączna kwota od nich obojga zwykle mieści się w przedziale 2000-3000 złotych.
Ostateczna suma zależy jednak od kilku rzeczy - lokalizacji i standardu wesela, własnej sytuacji finansowej chrzestnego oraz tego, jak blisko na co dzień utrzymuje kontakt z chrześniakiem. Warto też pamiętać, że to widełki, nie sztywna taryfa - w mniejszych miejscowościach kwoty bywają niższe, w dużych miastach przy drogich salach - wyższe.
A co, jeśli budżet jest napięty?
Nie każdego chrzestnego stać na kwotę z górnej granicy widełek, i to normalne. Ważniejsza od wysokości sumy jest szczerość gestu - lepiej dać mniej, ale mieć spokojniej w głowie, niż zadłużać się dla samej opinii.
Dobrym rozwiązaniem bywa też połączenie skromniejszej kwoty z drobnym, osobistym prezentem albo wcześniejsza, nieformalna rozmowa z drugim chrzestnym o wspólnym wkładzie do jednej koperty. Para młoda zwykle docenia gest, nie kalkulator.
Jeśli sam szykujesz się na wesele chrześniaka, potraktuj te widełki jako punkt wyjścia, nie wyrok. Dopasuj kwotę do własnych możliwości i relacji, jaka faktycznie was łączy - to się liczy bardziej niż okrągła suma w kopercie.
Zobacz też: Nie żyje zwycięzca Master Chefa. Policja bada sprawę, jest podejrzana
