Rosół
canva/ Mattias Gronlund

Rosół - klasyczny przepis na króla zup

Królewska zupa, czyli inaczej rosół, to danie obowiązkowe podczas niedzielnego obiadu. Wszyscy domownicy z wytęsknieniem czekają na to pyszne i aromatyczne danie. Rosół na koniec tygodnia jest tak pewną rzeczą, jak zupa pomidorowa w poniedziałek.

Królewska zupa, czyli inaczej rosół, to danie obowiązkowe podczas niedzielnego obiadu. Wszyscy domownicy z wytęsknieniem czekają na to pyszne i aromatyczne danie. Rosół na koniec tygodnia jest tak pewną rzeczą, jak zupa pomidorowa w poniedziałek.

Jest to aromatyczny, nasycony wywar, najczęściej z drobiu, który z dodatkiem warzyw i cienkiego makaronu jajecznego zdobył tytuł flagowej, polskiej potrawy. Historia tego dania jest bardzo długa, a eksperci sądzą, że jej początku można doszukiwać się już w czasach... neandertalskich. Naukowcy natrafili na ślady, które jednoznacznie sugerują, że zupa na kształt rosołu, była już wykonywana w zamierzchłych czasach. Przyrządzało się ją w dole wykopanym w ziemi i wyłożonym zwierzęcą skórą. Do tego wrzucali pozostałości po obróbce mięsa, czyli kości i kawałki nie nadające się do normalnego spożycia oraz znane im warzywa. Wszystko podgrzewali za pomocą gorących kamieni z ogniska.

Od tych zamierzchłych czasów doczekaliśmy się poprawy warunków, w jakich przygotowuje się tę zupę. Znacznemu udoskonaleniu uległ także sam rosół, który latami dopracowywany przez światowych szefów kuchni doczekał się kilku odmian rozproszonych po całym świecie. Obecnie oprócz naszego, swojskiego wywaru na popularności zyskuje ramen, czyli rosół w wersji azjatyckiej. Jest on tak popularny w swoich stronach, że sprzedaje się go na ulicy, tak, jak u nas zapiekanki.

Przepis na rosół tradycyjny

Na zrobienie dobrego rosołu musimy sobie zarezerwować... kilka godzin! Ale spokojnie, samo przygotowanie zupy do gotowania trwa dosłownie kilka chwil. To czas kiedy wywar stoi na ogniu jest najdłuższą częścią gotowania. Jest to bardzo ważne, gdyż dzięki długiemu, powolnemu gotowaniu pod przykrywką, mięso oraz warzywa powoli wypuszczają swoje smaki. Dzięki temu rosół nie jest wodnisty, tylko staje się esencjonalnym wywarem.

Aby przygotować tradycyjny rosół będą potrzebne:

części kurczaka lub kurczak w całości
3 litry zimnej wody
3 marchewki
2 pietruszki
por
seler
2 liście laurowe
1 duża cebula
sól, pieprz
ziele angielskie
lubczyk

Zacznij gotowanie od umycia mięsa i wstawieniu go do garnka z zimną wodą. Tak przygotowane naczynie wstaw na palnik i powoli doprowadź do lekkiego wrzenia. Następnie zmniejsz ogień i gotuj pod przykryciem przez około godzinę. W międzyczasie przygotuj warzywa. Marchewkę obierz i pokrój na duże kawałki. Jeśli jest mała możesz wrzucić ją do garnka nawet bez krojenia. To samo zrób z porem, selerem i pietruszką. Obraną cebulę, nabij na widelec i opiecz ze wszystkich stron nad włączonym, kuchennym palnikiem. Nie martw się, jeśli w niektórych miejscach przypieczesz ja za mocno. Dzięki temu zabiegowi nasz rosół nabierze aromatu i zyska piękny, złocisty kolor. Do garnka dodaj także liść laurowy, ziele angielskie, lubczyk i pieprz. Z solą zaczekaj – użyj jej dopiero na sam koniec, gdy zupa będzie już praktycznie gotowa. Gotuj wszystkie składniki na małym ogniu około 3-4 godzin. Im dłużej, tym lepiej!

Rosół zawsze podawaj na gorąco. Przed nalaniem na talerz, użyj sitka o cienkich oczkach, aby zatrzymać wszystkie zbędne szumowiny. Drobno pokrój marchewkę wyciągniętą z zupy i dodaj na talerz. Możesz na zakończenie posypać go resztką lubczyku lub posiekaną natką pietruszki.

Rosołowe ciekawostki

Mówiąc o rosole, nie sposób nie wspomnieć o ciekawostkach związanych z tą potrawą. Jedną z nich jest pochodzenie nazwy zupy. Słynny językoznawca Jan Miodek opowiedział niegdyś swoim studentom jak powstało słowo „rosół”. Pochodzi ono od słowa „rozsolić”, czyli wyciągać mięso zakonserwowane w soli. Tak w dawnych czasach radzono sobie z przechowywaniem produktów mięsnych – przetrzymywano je w soli, która skutecznie chroniła je przed zepsuciem. Mięso po długotrwałym pobycie w konserwacji solnej było bardzo twarde i żeby nadawało się do spożycia, najpierw trzeba było je bardzo długo gotować. Wywar zaczęto nazywać „rozsołem”, co z czasem przerodziło się w prostszy do wymówienia „rosół”.

Drugą ciekawostkę, również zawdzięczamy profesorowi Miodkowi. Otóż wszyscy z pewnością znamy stwierdzenie „rozebrać się do rosołu”. Jego genezy należy szukać na królewskim dworze, gdy to jeden z naszych władców wydał przyjęcie, na którym serwowano rosół wraz z mięsnymi kulkami pływającymi w wazie. Ówczesny zwyczaj podawania zupy do stołu, polegał na tym, że najpierw waza lądowała przy królu, ten nalewał sobie porcję, wybierając co smaczniejsze kąski. Następnie przekazywał naczynie dalej. I tak, ci co siedzieli na końcu stołu, często musieli obejść się ze smakiem, gdyż docierał do nich już tylko sam wywar, zazwyczaj bez pożądanych dodatków. W ten sposób powstał żart, że możni zajmujący miejsca dalekie od władcy, powinni zrzucić swoje szaty i wskoczyć do wazy, aby odszukać i wydobyć smaczniejsze kąski.

Następny artykuł