Twoje dziecko już nigdy nie kupi tego w sklepiku szkolnym. Od 1 września nowe przepisy
Chipsy, słodzony napój gazowany czy batonik z automatu przy szkole to od dziś towar, którego sklepik po prostu nie ma prawa sprzedać. Wchodzi w życie nowe rozporządzenie żywieniowe, które zastępuje przepisy z 2016 roku, i zamiast wskazywać, czego nie wolno, po prostu wymienia z góry, co wolno. Sprawdzam, co realnie zniknie z półek i dlaczego.
Rozporządzenie ministra zdrowia podpisano już 16 lutego 2026 roku, ale w życie wchodzi dopiero teraz, wraz z nowym rokiem szkolnym. Cel jest prosty: mniej cukru, soli i tłuszczu na talerzach dzieci, więcej warzyw i produktów pełnoziarnistych. Dotyczy to nie tylko sklepików, ale też stołówek, bufetów i automatów z jedzeniem w całej Polsce.
Zamknięty katalog, czyli nowa logika sklepiku
Zamiast listy zakazanych produktów przepisy podają zamknięty katalog tego, co wolno sprzedawać dzieciom na terenie szkoły. Znalazły się w nim między innymi pieczywo, kanapki, sałatki, nabiał, napoje roślinne, produkty zbożowe, warzywa, owoce, orzechy i nasiona bez dodatku cukru czy soli, a także naturalna woda mineralna i soki bez dodatku słodzików.
To podejście oznacza, że jeśli produktu nie ma na liście albo zawiera dodany cukier czy sól ponad limit, sklepik po prostu nie może go trzymać na półce, niezależnie od tego, jak bardzo lubią go uczniowie. Nowością są za to napoje roślinne, dopuszczone pod warunkiem, że mają wapń i witaminę B12.
Czego zabraknie na półkach
W praktyce ze sklepików znikają słodzone napoje gazowane, energetyki, chipsy i słone przekąski, słodycze z dodatkiem cukru oraz zwykła guma do żucia. Czekolada zostaje, ale tylko gorzka, o wysokiej zawartości kakao, a nie mleczna z nadzieniem, do której przyzwyczajeni są uczniowie.
Ten sam rygor obejmuje napoje przygotowywane na miejscu, na przykład herbatę czy kawę mleczną ze sklepikowego ekspresu, w których dopuszczalna jest tylko ograniczona ilość dodanego cukru. Automaty vendingowe też podlegają nowym zasadom, więc klasyczny automat z batonikami i colą czeka spora wymiana asortymentu.
Jeden dzień w tygodniu bez mięsa na stołówce
Zmiana obejmuje też same obiady szkolne, nie tylko sklepik. Co najmniej raz w tygodniu obiad będzie w pełni roślinny, bez mięsa, ryby ani nawet wywaru mięsnego w zupie, oparty na strączkach. Rosół gotowany wyłącznie na wywarze mięsnym znika z jadłospisu w dotychczasowej formie, a smażony kotlet może pojawić się maksymalnie dwa razy w tygodniu.
Uczniowie, którzy nie chcą jeść mięsa, zyskują stałą, bezmięsną alternatywę do wyboru każdego dnia, nie tylko w dzień wegetariański. Każdy posiłek musi też zawierać porcję warzyw lub owoców.
Co to oznacza dla rodziców?
Szkoły, przedszkola i firmy cateringowe musiały w ostatnich miesiącach zmienić jadłospisy, umowy z dostawcami i przeszkolić personel, więc pierwsze tygodnie września mogą wyglądać różnie w zależności od placówki. Dla rodziców to sygnał, żeby nie dziwić się, gdy dziecko wróci ze szkoły i powie, że w sklepiku „nie było już tego, co zawsze".