To oni stoją za masłem z Dino, Biedronki i Lidla. Ministerstwo rolnictwa wprowadzi regulacje
Kupujesz masło Pilos w Lidlu albo Krasulę w Dino? Prawdziwy producent stoi tam od dawna, tylko schowany drobnym druczkiem na etykiecie. Ministerstwo rolnictwa szykuje przepisy, które mają to raz na zawsze zmienić.
Marki własne sieci handlowych to nie tajemnica - kupujemy je od lat, bo są tańsze. Mało kto jednak wie, że za logo dyskontu stoją te same, znane mleczarnie, które produkują też pod własnym szyldem. Teraz sieci muszą to ujawniać, ale informacja bywa ledwo widoczna, więc resort postanowił to uregulować.
Nowe przepisy każą pisać to dużą czcionką, nie drobnym druczkiem
Projekt rozporządzenia ministerstwa rolnictwa wprowadza obowiązek podawania na opakowaniu danych rzeczywistego producenta lub importera. To już nie będzie mikroskopijny napis z tyłu opakowania. Resort podał konkretne wytyczne.
Informacja ma być na białym tle, czarną czcionką, nie mniejszą niż ta użyta dla „dystrybutora". Do tego w czarnej ramce, której powierzchnia zajmie nie mniej niż 50 procent powierzchni znaku towarowego produktu. Koniec z szukaniem lupy przy kasie.
Zobacz też: Sypię zamiast sody do zlewu. Rozpuszcza tłuszcz i usuwa brud w chwilę

Kto stoi za Pilos, Mleczną Doliną i Krasulą?
Sprawdziliśmy, kto faktycznie stoi za znanymi markami własnymi. Masło Pilos z Lidla robi Polmlek Grudziądz, jedna z największych polskich firm mleczarskich. Za mleko w szklanej butelce tej samej sieci odpowiada Agrocoop Mleczarnia Kalsk.
Masło Mleczna Dolina z Biedronki produkuje SM Mlekovita, a na zlecenie Jeronimo Martins pracują też OSM Krasnystaw i OSM Łowicz. W Dino marka Krasula rozbita jest na kilka zakładów: twaróg sernikowy robi OSM Włoszczowa, masło ekstra - zakład Polmlek w Piotrkowie Kujawskim, a śmietany pochodzą z OSM Łobżenica i OSM Jarocin. Carrefour z kolei korzysta między innymi z Lumiko z Łukowa, Lactalis Polska oraz Polmleku.
Dlaczego duże mleczarnie w ogóle produkują pod cudzym logo
Prezes Związku Polskich Przetwórców Mleka Marcin Hydzik tłumaczy, że to normalna praktyka w całej branży, nie tylko w mleczarstwie - dotyczy zarówno spółdzielni, jak i firm prywatnych, również z kapitałem zagranicznym. Jak podkreśla, to "zjawisko ogólnobranżowe", a nie coś wstydliwego czy drugorzędnego.
Dla zakładu produkcja marki własnej to sposób na wykorzystanie mocy produkcyjnych i pokrycie kosztów stałych, podczas gdy własna marka buduje rozpoznawalność i pozwala bronić wyższej marży. Dobrze zarządzana firma rozdziela obie ścieżki - inne receptury, gramatury czy opakowania - żeby marka własna nie podbierała klientów marce producenta.
Kiedy nowe przepisy wejdą w życie, przy każdej kostce masła i butelce mleka znajdziesz nazwę realnego producenta bez szukania lupy. Do tego czasu warto samemu zerknąć na tył opakowania.
Zobacz też: Zapomnij o maślance, wlej to do kopytek. Wyjdą miękkie jak puch
