Wbijam do doniczki z sansewierią. Dzięki temu wiem dokładnie, kiedy mam ją podlać
Przez długi czas podlewałam sansewierię na wyczucie, średnio raz na tydzień, raz na dwa tygodnie. Pewnego dnia zauważyłam, że liście zaczęły mięknąć i opadać u podstawy. Okazało się, że przelałam roślinę, a mogłam tego uniknąć jednym prostym trikiem z drewnianym patyczkiem.
Sansewieria należy do sukulentów, czyli roślin, które magazynują wodę w liściach i kłączu, żeby przetrwać dłuższe okresy bez podlewania. Ta sama cecha, która czyni ją tak odporną na zaniedbanie, sprawia jednak, że znacznie łatwiej ją zalać, niż wysuszyć.
Patyczek do doniczki. Złoty środek na podlewanie sansewierii
Przed każdym podlaniem wbijam w podłoże zwykły, drewniany patyczek, sięgający niemal do dna doniczki, i zostawiam go na kilka minut. Gdy go wyjmuję, sprawdzam jego stan - jeśli jest suchy na całej długości, oznacza to, że ziemia przeschła aż do spodu i można bezpiecznie podlać roślinę.
Jeśli natomiast patyczek jest wilgotny lub oblepiony ziemią w dolnej części, znaczy to, że głębiej w doniczce wciąż zalega woda, mimo że wierzchnia warstwa podłoża wygląda na suchą. Podlanie rośliny w takim momencie to najprostsza droga do przelania, bo woda nie ma gdzie się podziać i zaczyna zalegać przy korzeniach.
Zobacz też: Nie wyrzucaj obierek z warzyw korzeniowych. Zrobisz z nich coś pysznego
Jak często podlewać sansewierię zależnie od pory roku
Zimą sansewieria wchodzi w rodzaj spoczynku. Przy krótszym dniu i mniejszej ilości światła roślina spowalnia wzrost i znacznie mniej potrzebuje wody niż latem. W tym okresie wystarcza podlewanie raz na trzy tygodnie, podczas gdy latem, przy intensywnym wzroście, sprawdza się rytm co 7-14 dni.
Częstotliwość podlewania zależy też od wielkości doniczki i wieku rośliny. Okazy z rozbudowanym systemem korzeniowym w niewielkiej doniczce mają mało ziemi zatrzymującej wilgoć, więc woda odparowuje z nich szybciej. Podłoże przeznaczone do sukulentów, dzięki dużej przepuszczalności, też przesycha znacznie szybciej niż zwykła ziemia uniwersalna, co dodatkowo wpływa na to, jak często sięgam po konewkę.
Jak rozpoznać przelaną sansewierię
Pierwszym sygnałem przelania bywają liście, które robią się wiotkie i pomarszczone, uginając się u podstawy zamiast stać sztywno. To akurat objaw mylący, bo u większości roślin podobnie wygląda przesuszenie. Przy sansewierii oznacza jednak dokładnie odwrotną przyczynę, a kolejna porcja wody tylko pogarsza sytuację.
W bardziej zaawansowanym stadium liście stają się miękkie i gąbczaste, a czasem wręcz można je bez wysiłku wyjąć z ziemi. Pojawiają się też żółte przebarwienia, które z czasem brunatnieją, a z samego podłoża zaczyna wydobywać się nieprzyjemny, kwaśny zapach rozkładającej się tkanki - to już pewny znak, że w doniczce doszło do gnicia korzeni.
Zobacz też: Kosztuje 5,96 zł w Action. Jesienią i zimą zaoszczędzisz na ogrzewaniu
Co zrobić, gdy roślina jest przelana
Jeśli test patyczkiem potwierdzi zalegającą wodę, a liście pokazują opisane wyżej objawy, najlepiej jak najszybciej przesadzić roślinę do nowego podłoża. Po wyjęciu z doniczki dokładnie oglądam korzenie i usuwam zdezynfekowanym, ostrym sekatorem wszystkie nadgniłe lub chorobowo zmienione fragmenty, zanim zdążą zarazić zdrowe części kłącza.
Rany zostawiam do przeschnięcia na 24 godziny w suchym miejscu, czasem zasypując je cynamonem lub węglem aktywowanym, które działają antybakteryjnie i przyspieszają gojenie. Przy ponownym sadzeniu pilnuję, żeby doniczka miała drożne otwory drenażowe, a na dno dodaję warstwę keramzytu.
Odkąd testuję wilgotność patyczkiem przed każdym podlaniem, sansewieria rośnie u mnie bez przerwy, a problem z przelaniem po prostu zniknął. To jeden z tych drobiazgów, które kosztują dosłownie kilka sekund, a oszczędzają tygodnie ratowania rośliny, która i tak mogła się już nie uratować.