Wkładam liście laurowe do pralki. Ten trik powinien dostać nagrodę Nobla
Kupujesz perfumowane kulki do prania, płyny zapachowe, specjalne saszetki - a mimo to ubrania po kilku dniach w szafie tracą świeżość. Okazuje się, że od dawna mam w kuchni coś, co działa równie dobrze, a kosztuje grosze. Liście laurowe, te same, które wrzucam do rosołu.
Na ten patent wpadłem przypadkiem, szukając sposobu na stęchły zapach w pralce po praniu ręczników. Zamiast kolejnego odświeżacza z drogerii sięgnąłem po torebkę liści laurowych stojącą w szafce z przyprawami. Efekt zaskoczył mnie na tyle, że stosuję go już regularnie, nie tylko przy ręcznikach.
Dlaczego liście laurowe działają jako odświeżacz
Liście laurowe zawierają olejki eteryczne, między innymi cyneol i eugenol, które pod wpływem wody i wysokiej temperatury w pralce uwalniają się znacznie intensywniej. To właśnie one odpowiadają za charakterystyczny, korzenny zapach, który zostaje na tkaninie po wysuszeniu.
W odróżnieniu od syntetycznych odświeżaczy, które głównie maskują nieprzyjemną woń, olejki z liści laurowych mają też właściwości antybakteryjne. Ograniczają rozwój bakterii odpowiedzialnych za stęchły zapach wilgotnego prania, więc działają na źródło problemu, a nie tylko na jego skutek.
Zobacz też: Weź cebulę, połóż na pokrywce i zacznij kroić. Ten trik jest na medal

Jak stosować liście laurowe w praniu
Do jednego prania wystarczą 3-4 suche liście laurowe. Najlepiej włożyć je do siatki do prania delikatnych rzeczy - dzięki temu nie trzeba ich potem wyławiać z fałd tkanin ani martwić się, że utkną gdzieś w bębnie. Jeśli nie masz pod ręką siatki, możesz wrzucić liście luzem bezpośrednio między ubrania, ale po praniu warto sprawdzić filtr pompy, bo to właśnie tam najczęściej trafiają drobne resztki.
Ten sam trik sprawdza się też poza pralką. Kilka liści laurowych włożonych do woreczka z bawełny i umieszczonych między ubraniami w szafie odświeża je przez wiele tygodni, a dodatkowo odstrasza mole, które nie znoszą intensywnego zapachu olejków zawartych w liściach.
Tegopliście laurowe nie zastąpią
Warto pamiętać, że liście laurowe to dodatek, nie zamiennik detergentu. Nie usuną tłustych plam ani nie wypiorą ubrań same - ich rola ogranicza się do zapachu i wsparcia w walce z bakteriami. Przy mocno zabrudzonym praniu nadal potrzebujesz normalnego proszku czy żelu.
Prosty patent, zero dodatkowych kosztów i zero chemii, która może podrażnić skórę. Garść liści z kuchennej szafki zamiast kolejnej butelki z drogerii.
Zobacz też: Zaoszczędziłam dziś 125 zł w Biedronce. Takie promocje tylko do jutra
