Saturator
Grupa My dzieci PRL-u na portalu facebook.com

Historia klasycznego saturatora z czasów PRL

Saturator można było znaleźć na rogu każdej ruchliwej ulicy - dzięki niemu Polacy mogli zaspokoić pragnienie bez konieczności wizyty w sklepie. Okazuje się, że urządzenie to dzisiaj można sprzedać za niemałą sumę. Za najlepiej zachowane okazy, można dostać prawie 2 tysiące złotych.

W czasach PRL dostęp do gazowanych napojów był mocno utrudniony - dlatego mieszkańcy ówczesnej Polski korzystali z saturatorów, które pozwalały łatwo i szybko nagazować wodę. Przed stoiskami latem zawsze ustawiały się ogromne kolejki, aby móc zaspokoić swoje pragnienie.

Historia saturatorów sięga początkom komunizmu, kiedy coca-cola uznana była za napój imperialistów, więc przez dłuższy czas nie była u nas dostępna, poza niewielkimi wyjątkami jak sklepy Pewex. Z tego powodu krajanie rozmiłowali się w wodzie sodowej.

Saturatory biły rekordy popularności

Niebieski wózek na kółkach pod kolorowym parasolem i sprzedawca ubrany w biały kitel - taki widok przyciągał tłumy chętnych do ugaszenia pragnienia. Do wyboru była woda sodowa czysta, lub z dodatkiem soku owocowego. Gazowany sok kosztował złotówkę, a zwykła gazowana woda kosztowała 50 groszy.

W latach 90. XX. wieku saturatory odeszły w niepamięć. Nasz kraj otworzył się wtedy na rynek zachodni, przez co sklepy zalane zostały produktami takimi jak jeansy i coca-cola. Mimo to urządzenia te ponownie wracają do łask, ponieważ internauci potrafią zapłacić za nie niemałe pieniądze.

Wielkanocna wersja sałatki jarzynowejWielkanocna wersja sałatki jarzynowejCzytaj dalej

Jeden saturator można sprzedać za 1500 złotych

Każdy, kto do dzisiaj trzyma w swoim garażu czy komórce stary saturator dziadka lub ojca, może uważać się za szczęściarza. Okazuje się bowiem, że niektórzy internauci są w stanie kupić je nawet za 1500 złotych. Oczywiście saturator musi być nieźle zachowany i funkcjonujący, lecz zasada jego działania jest tak prosta, że istnieje małe prawdopodobieństwo, jakoby coś miało się w nim popsuć.

Chcesz poznać więcej ciekawych wiadomości ze świata kulinariów? Sprawdź ten artykuł, w którym zdradzamy jak ugotować flaczki, aby nie było czuć z nich nieprzyjemnego zapachu. W tym tekście z kolei prezentujemy listę produktów, których pod żadnym pozorem nie wolno wrzucać do kuchennego zlewu.

Saturator przy ul. Długiej w Gdańsku z 1968 roku

Źródło: wikimedia.org/ Mrs. Misztalska, CC 3.0

Poza ulicznymi saturatorami, popularne były także syfony, których mała wielkość i wielokrotność użytku sprawiały, że często można było znaleźć je w domach. Wystarczy wkręcić w nie nabój z CO2 oraz wlać wodę do dzbanka, a po kilku sekundach można było cieszyć się orzeźwiającym smakiem.

Jak radzono sobie bez saturatora?

W sklepach półki niekiedy uginały się pod ciężarem szklanych butelek, które zawierały gazowane napoje o smaku cytrynowym, mandarynkowym oraz pomarańczowym. Choć często je kupowano, miały jeden ogromny minus - zazwyczaj sprzedawane były ciepłe.

W lokalach gastronomicznych można było nabyć tak zwany napój firmowy - składający się z niegazowanej wody oraz soku owocowego. Ogromną zaletą tego napoju był sposób, w jaki go sprzedawano. Dostępny był ze specjalnych maszyn z przezroczystym kloszem, które przy okazji go chłodziły.

Artykuły polecane przez Redakcję Smakoszy:

Źródło: dziennikwschodni.pl

Zapraszamy na nasz Instagram

Następny artykuł