Jadłem przez lata, dlatego komary nie mogły mi się oprzeć. Przyciąga je jak magnes
Wracam z każdego grillowania pokąsany od stóp do głów, a moja sąsiadka siedzi obok bez jednego ugryzienia. Latami myślałem, że to kwestia "słodkiej krwi" albo grupy krwi. Sprawdziłem, co na ten temat mówią naukowcy, i okazało się, że winne jest coś zupełnie innego, a dieta rzeczywiście ma w tym swój udział.
Temat wrócił do mnie po rozmowie ze znajomym, który latem dosłownie unika własnego ogrodu, bo komary traktują go jak bufet. Zacząłem szukać, co faktycznie przyciąga te owady, bo mity o słodkiej krwi krążą od lat, a najnowsze badania mówią coś zupełnie innego. Oto, co udało mi się ustalić.
To nie grupa krwi. Liczy się to, co wydziela twoja skóra
Komary nie kierują się grupą krwi, tylko sygnałami, które wysyła nasze ciało. Najważniejszy z nich to dwutlenek węgla, który wydychamy - im więcej go produkujemy, tym łatwiej nas namierzyć, dlatego dorośli są bardziej narażeni niż dzieci. Drugim tropem jest kwas mlekowy wydzielany wraz z potem, którego stężenie na skórze różni się u każdego z nas.
Naukowcy z Florida International University przebadali 119 osób i sprawdzili, jak różne gatunki komarów reagują na zapach ich skóry. Okazało się, że nie ma jednego uniwersalnego "magnesu na komary" - każdy gatunek kieruje się nieco innym zestawem substancji zapachowych, które produkują bakterie żyjące na naszej skórze.
Cukier i kofeina zmieniają twój zapach
Tu właśnie wchodzi dieta. Nadmiar cukru w jadłospisie nie przyciąga komarów bezpośrednio, ale wpływa na gospodarkę hormonalną i skład mikrobiomu skóry, a to przekłada się na intensywność potu i zapachu. Im więcej słodyczy i przetworzonych węglowodanów, tym więcej pożywki dla bakterii odpowiedzialnych za woń, którą wyczuwają komary.
Podobnie działa kofeina. Regularne picie mocnej kawy podnosi metabolizm i lekko zwiększa temperaturę ciała, a cieplejsza skóra to dla komara wyraźniejszy sygnał. Nie trzeba od razu odstawiać kawy, ale przy trzech, czterech filiżankach dziennie w środku lata organizm faktycznie pracuje na wyższych obrotach.

Czosnek i witamina B1 działają słabiej, niż mówi internet
Od lat powtarza się radę, że garść czosnku w diecie odstraszy komary, bo jego zapach wydostaje się przez skórę razem z potem. Efekt bywa, ale badania nie potwierdzają go jednoznacznie - u jednych faktycznie ogranicza liczbę ukąszeń, u innych nie zmienia zupełnie nic.
Podobnie jest z suplementami witaminy B1, reklamowanymi od dekad jako naturalny repelent. W testach ich skuteczność wypada bardzo nierówno i większość dietetyków traktuje ten patent jako mit bez solidnych podstaw. Zamiast liczyć na jedną cudowną tabletkę, lepiej spojrzeć na dietę całościowo.
Co faktycznie zmniejsza ryzyko ukąszeń?
Ograniczenie cukru i mocnej kawy w upalne dni to prosty krok, który realnie obniża temperaturę ciała i zmienia skład potu. Warto też pilnować higieny - prysznic wzięty w ciągu ostatnich 6 godzin wyraźnie zmniejsza intensywność zapachu wyczuwanego przez komary, więc krótka kąpiel przed wieczornym wyjściem do ogrodu robi więcej niż niejeden preparat.
Do tego pilnuj nawodnienia zwykłą wodą, bo odwodnienie zagęszcza pot i wzmacnia jego woń. Żaden z tych patentów nie zadziała w 100 procentach. Ale razem realnie zmniejszają szansę, że to właśnie ty staniesz się ulubionym daniem komara tego lata.
