Wlewam w siebie zaraz po urlopie. Otula jelita jak miękka pierzyna
Po urlopie jelita rzadko wracają do domu w takiej samej formie, w jakiej wyjechały - inna woda, cięższe posiłki, nieregularne pory jedzenia robią swoje. Zamiast głodówek i drogich detoksów sięgam po jeden, prosty produkt z lodówki. Kefir wraca u mnie na stół już pierwszego dnia po powrocie i to on najszybciej stawia trawienie na nogi.
Problem nie bierze się znikąd. Kilka dni innego rytmu, innej wody i cięższego jedzenia zmienia skład mikrobioty jelitowej - bakterii, które na co dzień pomagają trawić i bronią jelit przed patogenami. Do tego dochodzi długi lot, który spowalnia perystaltykę, albo odwrotnie - kontakt z nieznaną florą bakteryjną, który wywołuje rozwolnienie. Jelita potrzebują wtedy wsparcia, a nie kolejnego szoku w postaci restrykcyjnej diety.
Dlaczego akurat kefir, a nie inny produkt mleczny?
Kefir różni się od jogurtu jednym szczegółem, który ma duże znaczenie: powstaje przy udziale zarówno bakterii kwasu mlekowego, jak i drożdży. Ta kombinacja daje bogatszy i bardziej zróżnicowany skład mikroorganizmów niż w produktach fermentowanych wyłącznie bakteryjnie. Im większa różnorodność, tym więcej "sojuszników", którzy konkurują o miejsce w jelicie z bakteriami niepożądanymi.
W odróżnieniu od kapsułek probiotycznych, kefir to nie tylko bakterie. Dostarcza przy okazji witaminy z grupy B, kwasy organiczne i łatwo przyswajalne białko - czyli działa szerzej niż pojedynczy suplement. Warto jednak pamiętać, że dostarczone w ten sposób bakterie zwykle nie zasiedlają jelita na stałe. Działają, dopóki je regularnie dostarczasz, więc jedna szklanka po powrocie z lotniska niewiele zmieni - liczy się kilka dni z rzędu.
Zobacz też: Posadziłem na balkonie. Świeże zioła będę miał całą zimę

Jak wprowadzić do diety kefir po powrocie, żeby to zadziałało
Zaczynam zwykle od jednej szklanki dziennie, najlepiej rano albo między posiłkami, i stopniowo wracam do normalnej diety - bez nagłego zarzucania jelit błonnikiem czy surowymi warzywami, bo to akurat może dołożyć wzdęć. W sklepie sprawdzam etykietę: szukam kefiru z żywymi kulturami bakterii, bez dodatkowej pasteryzacji po fermentacji, bo obróbka termiczna zabija to, po co w ogóle go kupuję.
Na to kefir nie pomoże
Jeśli po urlopie masz coś więcej niż zwykłe rozregulowanie - krew w stolcu, wysoką gorączkę albo dolegliwości, które nie mijają po 24-36 godzinach - kefir tego nie naprawi. To już sygnał, żeby zamiast kolejnej szklanki umówić się do lekarza.
Prosty nawyk na kilka dni, żadnych detoksów - jelita zwykle same wracają do formy, jeśli dasz im to, czego potrzebują.
Zobacz też: Te sklepy będą otwarte 15 i 16 sierpnia. Lista jest długa
