Biorę z kuchni i leję zamiast nawozu. Dla sansewierii jest jak mocne espresso
Nawozy do sansewierii sprawdzałem już chyba wszystkie - skorupki, fusy, żelatynę. Tym razem sięgnąłem po coś, czego nie znalazłem w żadnym polskim poradniku. Wodę kokosową. Zobaczcie, czy taki nietypowy patent w ogóle ma sens.
Trafiłem na ten pomysł przypadkiem, przeglądając zagraniczne blogi i poradniki ogrodnicze. Tam wodę kokosową stosuje się do storczyków i sukulentów, w tym właśnie do sansewierii. W polskich źródłach nie znalazłem na ten temat ani jednego tekstu, więc postanowiłem sprawdzić to sam, zanim napiszę wam, czy warto.
Co daje sansewierii woda kokosowa?
Woda kokosowa zawiera przede wszystkim potas, czyli składnik odpowiedzialny za jędrność liści i prawidłową gospodarkę wodną rośliny. Oprócz tego ma w sobie cytokininy i gibereliny - naturalne hormony roślinne, które pobudzają podział komórek i przyspieszają wzrost nowych pędów.
To właśnie dlatego za granicą poleca się ją roślinom, którym zależy na szybszym rozwoju, w tym sukulentom pokroju sansewierii. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że badania na ten temat są wciąż ograniczone, więc traktuję to jako dodatek do nawożenia, a nie jego zamiennik.
Zobacz też: W Pepco za 5 zł, nawet Action sprzedaje drożej. Hicik do każdej kuchni

Jak to zrobiłem?
Do testu użyłem czystej, niesłodzonej wody kokosowej, bez żadnych dodatków smakowych. Wymieszałem 50 ml wody kokosowej z litrem wody i taką miksturą podlałem sansewierię zamiast zwykłej wody z kranu.
Zabieg powtarzałem raz na dwa tygodnie przez cały miesiąc, obserwując tylko jedną roślinę - zanim zacznę stosować nietypowy nawóz na wszystkich sansewieriach w domu, wolałem sprawdzić, jak zareaguje pojedynczy egzemplarz.
Co zaobserwowałem po miesiącu?
Efekty nie były piorunujące, ale zauważalne. Liście stały się bardziej sztywne i błyszczące, a przy brzegu doniczki pojawił się jeden nowy pęd, na który czekałem wcześniej kilka miesięcy.
Nie twierdzę, że woda kokosowa zastąpi pełnowartościowy nawóz do sukulentów. Sprawdza się raczej jako dodatkowe wsparcie, zwłaszcza gdy roślina wygląda na osłabioną, a wy akurat macie kokos w lodówce i szkoda wam go wylewać.
Jeśli szukacie czegoś innego niż kolejny raz skorupki czy fusy, warto spróbować tego patentu. Pamiętajcie tylko o niesłodzonej wodzie kokosowej i umiarze - raz na dwa tygodnie w zupełności wystarczy.
Zobacz też: Sypię do kubka zamiast kawy. Syci jak owsianka, pełne białka i błonnika
