Nałóż na chleb tę pastę zamiast masła. Skorzystają jelita i trawienie
Jeszcze do niedawna labneh był w Polsce produktem praktycznie nieznanym, a dziś coraz częściej pojawia się na talerzach osób szukających zdrowszej alternatywy dla masła. To gęsty, odsączony jogurt z kuchni bliskowschodniej, który smakuje jak coś pomiędzy serkiem śmietankowym a jogurtem greckim. Sprawdziłem, ile faktycznie ma kalorii i co robi z naszymi jelitami, bo wersje krążące w sieci mocno się różnią.
Sam sięgnąłem po labneh przypadkiem, szukając czegoś lżejszego niż masło do porannej kanapki. Byłem sceptyczny, bo kojarzyłem go głównie z bliskowschodnimi śniadaniami w restauracjach, nie z codzienną kuchnią. Po kilku tygodniach zamieniłem go na stałe i zacząłem sprawdzać, dlaczego akurat ten produkt tak często pojawia się teraz w rekomendacjach dietetyków.
Czym jest labneh i skąd się wziął?
Im dłużej jogurt odcieka, tym gęstsza i bardziej kremowa staje się masa - proces trwa zwykle od kilkunastu godzin do 2-3 dni. Wywodzi się z kuchni Bliskiego Wschodu, gdzie od wieków podaje się go z oliwą, ziołami i pieczywem.
Konsystencją przypomina serek śmietankowy, ale smak ma wyraźnie bardziej kwaskowy, charakterystyczny dla fermentowanego nabiału. Można go kupić gotowy w sklepach ze zdrową żywnością, ale równie łatwo zrobić samodzielnie - wystarczy jogurt naturalny, szczypta soli i gęsta ściereczka albo gaza do odsączania.
Ile kalorii ma labneh w porównaniu z masłem?
To tutaj różnica robi się naprawdę duża. Masło ma około 741 kcal na 100 gramów i niemal same tłuszcze - to mniej więcej 82 gramy tłuszczu na tę samą porcję, przy śladowej ilości białka. Labneh w tej samej ilości to zwykle 120-140 kcal, czyli nawet pięciokrotnie mniej.
Do tego dochodzi białko, którego w labneh jest 7-10 gramów na 100 gramów produktu, czyli znacznie więcej niż w maśle. Białko syci na dłużej niż tłuszcz, więc kanapka z labneh trzyma głód skuteczniej, a przy okazji łatwiej wpasować ją w dietę redukcyjną bez rezygnowania z przyjemności smarowania pieczywa.
Jak labneh wspiera trawienie?
Labneh, w przeciwieństwie do masła, to produkt fermentowany, co oznacza, że zawiera żywe kultury bakterii kwasu mlekowego, głównie z rodzaju Lactobacillus. Te bakterie zakwaszają środowisko jelitowe, co utrudnia namnażanie się szkodliwych patogenów i pomaga utrzymać równowagę mikroflory jelitowej.
W praktyce oznacza to, że regularne spożywanie produktów takich jak labneh może wspierać komfort trawienny i łagodzić uczucie ciężkości po posiłku. To nie jest lek ani gwarancja poprawy, ale solidny argument, żeby wybrać sfermentowany nabiał zamiast tłuszczu, który tych bakterii w ogóle nie zawiera.
Kupując gotowy produkt, sprawdzam skład - najlepszy labneh ma na etykiecie tylko mleko lub jogurt oraz sól, bez zagęstników i konserwantów. Im krótszy skład, tym bliżej wersji domowej, a to ona ma najwięcej żywych kultur bakterii.
Na kanapce sprawdza się świetnie sam, skropiony oliwą i posypany ziołami, ale równie dobrze wychodzi z odrobiną czosnku albo cytryny. Domowy labneh trzymam w lodówce maksymalnie 4-5 dni, bo świeży ma najwięcej wartości odżywczych i najlepszy smak.
Masło pewnie jeszcze długo zostanie w wielu kuchniach i nie ma w tym nic złego. Ale jeśli szukasz zamiennika, który jednocześnie mniej obciąża i wspiera trawienie, labnehowi warto dać szansę.