Nigdy jej nie piję, używam w toalecie. Usuwa kamień z WC jak najdroższa chemia
Butelka coli, która została po imprezie i już nikomu nie chce się jej dopić, trafia u mnie prosto do łazienki. Brzmi to jak żart, ale kwas zawarty w tym napoju radzi sobie z kamieniem w toalecie równie dobrze jak specjalistyczne środki z drogerii. Wystarczy wlać, odczekać i spłukać - żadnego szorowania na kolanach.
Sekret tkwi w kwasie fosforowym, który odpowiada za charakterystyczny, lekko cierpki smak coli. To on nadaje napojowi niskie pH, w okolicach 2,5 - czyli mniej więcej tyle, ile ma sok z cytryny. Taki poziom kwasowości wystarcza, żeby rozpuścić osad z wapnia i magnezu, z którego zbudowany jest kamień w muszli.
Dlaczego akurat cola działa na kamień
Kamień w toalecie to twardy osad mineralny, który powstaje tam, gdzie woda stoi najdłużej - tuż pod linią wody. Kwas fosforowy w coli rozpuszcza wapń w tym osadzie dokładnie tak samo, jak robi to ocet czy kwasek cytrynowy, tylko w innym opakowaniu. Dodatkowo napój jest gazowany, więc bąbelki dwutlenku węgla pomagają mechanicznie oderwać nalot od powierzchni, zanim jeszcze sięgniesz po szczotkę.
To akurat świetny sposób na wykorzystanie coli, która zwietrzała albo została nierozpita - do tego zadania nie potrzebujesz świeżej, gazowanej butelki prosto z lodówki. Płaska cola działa tak samo dobrze, a szkoda byłoby wylewać ją do zlewu bez sensu.
Zobacz też: W Action znalazłem za 149,90, w RTV Euro AGD kosztuje 359,99 zł. Okazja tygodnia

Jak to zrobić krok po kroku
Spuszczam maksymalnie dużo wody z muszli, żeby kwas nie rozcieńczył się od razu, a potem wlewam puszkę albo pół litra coli bezpośrednio na widoczny osad, najlepiej po ściankach, tam gdzie kamień jest najgrubszy. Zostawiam działanie na 1-2 godziny przy świeższym, cienkim nalocie, a przy uporczywym kamieniu sprzed miesięcy - na całą noc.
Po tym czasie wystarczy przejechać szczotką po ściankach i spuścić wodę. Kamień, który wcześniej trzeba było zeskrobywać, schodzi teraz właściwie sam, bez dodatkowego wysiłku.
Czego unikać przy tym sposobie
Cukier zawarty w napoju to jedyny minus tej metody - jeśli nie spłuczesz muszli dokładnie po zakończeniu, może zostawić lekko lepki film na powierzchni. Dlatego zawsze kończę dwukrotnym spuszczeniem wody, zanim uznam zadanie za wykonane.
Tak jak przy occie czy kwasku, nigdy nie łącz coli z preparatami zawierającymi chlor - reakcja kwasu z chlorem uwalnia toksyczne opary, niebezpieczne w małej, zamkniętej łazience. Jeśli wcześniej czyściłeś muszlę środkiem z chlorem, najpierw dokładnie spłucz ją wodą.
Prosty patent na resztkę napoju, która i tak wylądowałaby w zlewie - kamień znika, a portfel zostaje w spokoju.
Zobacz też: Wlewam w siebie zaraz po urlopie. Otula jelita jak miękka pierzyna
