Pepco sprzedaje za 30 zł, na Joom kosztuje prawie 3 razy więcej. Bez tego poranek to porażka
Ten sam pomysł na poranną kawę, dwie zupełnie inne ceny. W jednym miejscu wychodzisz ze sklepu z gotowym zaparzaczem w ręce i płacisz 30 zł. W drugim czekasz na paczkę z drugiego końca świata i płacisz prawie 83 zł. Sprawdziłem, co dokładnie kryje się za tą różnicą i gdzie faktycznie warto kupować.
Szklane zaparzacze z suszonymi płatkami kwiatów zatopionymi między ściankami to hit ostatnich sezonów. Wyglądają efektownie na kuchennym blacie, dobrze prezentują się na zdjęciach i regularnie pojawiają się zarówno w ofertach sieciówek, jak i na zagranicznych platformach zakupowych. Postanowiłem zestawić oficjalną propozycję Pepco z tym, co pod bardzo podobnym hasłem można znaleźć na Joom.
Co dostajesz w Pepco za 30 złotych?
Zaparzacz od Pepco (PLU 636405) ma pojemność 600 ml i wbudowany mechanizm typu french press, czyli tłok z sitkiem do oddzielania fusów. Płatki kwiatów umieszczone między dwiema warstwami szkła to nie naklejka, tylko część konstrukcji ścianki, więc dekoracja zostaje na stałe, nie odklei się i nie zetrze przy myciu.
Produkt dostępny jest w sieci ponad 1400 sklepów Pepco w całej Polsce, a na zwrot masz 30 dni w dowolnej placówce. Warto jednak wiedzieć, że w chwili pisania tego tekstu zaparzacz widnieje jako zapowiedź nadchodzącej oferty i trafia do sklepów stopniowo, więc zanim pojedziesz specjalnie po niego, sprawdź dostępność w swojej okolicy.
Zobacz też: Dorwałem w Action za 6,95 zł, IKEA sprzedaje dwa razy drożej. Cudeńko do jadalni

Ile zapłacisz za podobny zaparzacz na Joom
Na Joom bardzo zbliżony stylistycznie zaparzacz wyceniono na 82,50 zł, czyli o ponad 52 złote więcej niż w Pepco. Joom to międzynarodowa platforma zakupowa zarejestrowana w Łotwie, a większość towarów sprzedawanych za jej pośrednictwem wysyłana jest bezpośrednio od dostawców z Azji, głównie z Chin. Zamawiając stamtąd zaparzacz, w praktyce kupujesz produkt, który ma przed sobą długą podróż.
Na platformach tego typu cena bywa też ruchoma i zależy od aktualnej promocji czy kampanii reklamowej, przez którą trafiłeś na ofertę, dlatego zanim zapłacisz, warto odświeżyć stronę i sprawdzić kwotę jeszcze raz. Dochodzi do tego czas dostawy liczony raczej w tygodniach niż dniach oraz zwrot załatwiany wyłącznie przez aplikację, bez możliwości oddania towaru na miejscu w sklepie.
Co się bardziej opłaca?
Różnica 30 zł kontra 82,50 zł za produkt o bardzo podobnym pomyśle mówi sama za siebie. Pepco wygrywa niższą, stałą ceną, natychmiastowym odbiorem i prostym zwrotem w ponad tysiącu czterystu placówkach w kraju. Joom może kusić szerszym wyborem wzorów, ale płacisz za to wyższą ceną i cierpliwością.
Zanim klikniesz "kup" na zagranicznej platformie, sprawdź najpierw najbliższy sklep Pepco. Przy takiej różnicy w cenie krótka wizyta w sklepie stacjonarnym może się opłacić bardziej niż tygodnie czekania na paczkę.
Zobacz też: Biorę szczyptę i sypię na patelnie. Olej nie pryska, prościej się nie da