Przenigdy nie jedz takiego jabłka. Powinien od razu wylądować w koszu
Jabłko to jeden z najzdrowszych owoców, jakie znajdziecie w polskim sadzie. Ale jedna jego część wcale nie zasługuje na pochwały. Sprawdzamy, co kryje się w pestce i kiedy naprawdę powinniście na nią uważać.
Wielu z was pewnie zjada jabłko razem z ogryzkiem, nie zastanawiając się nad tym ani chwili. I w większości przypadków nie ma się czym martwić - problem zaczyna się dopiero wtedy, kiedy pestki zostają naprawdę rozgryzione, a nie tylko połknięte w całości.
Co dokładnie kryje się w pestce jabłka?
Pestki jabłek zawierają amigdalinę, czyli naturalny związek z grupy glikozydów cyjanogennych. W trakcie trawienia rozkłada się ona do cyjanowodoru - silnie trującego gazu, który blokuje zdolność komórek do wykorzystywania tlenu, mimo że krew nadal go transportuje. Ilość amigdaliny zależy od odmiany jabłka i wynosi od 1 do 4 mg na gram pestek.
Bywa reklamowana jako witamina B17, rzekomo pomagająca w walce z nowotworami. To jednak twierdzenie bez naukowego potwierdzenia - żadne wiarygodne badania nie wykazały skuteczności amigdaliny w leczeniu raka, a w dużych dawkach sam związek jest po prostu toksyczny.
Zobacz też: Kupuję paprykarz w Dino za 2,99 zł i smaruję po cieście. To mój ulubiony obiad
Kiedy pestka naprawdę staje się groźna?
Kluczowy jest jeden szczegół: cyjanowodór uwalnia się dopiero po rozgryzieniu lub dokładnym przeżuciu pestki. Twarda łupinka nienaruszonego nasiona w większości przypadków przechodzi przez układ pokarmowy bez szkody, więc przypadkowe połknięcie kilku pestek razem z miąższem nie stanowi zagrożenia.
Inaczej sprawa wygląda przy miksowaniu całych jabłek na koktajle, gdzie ostrza blendera rozdrabniają pestki razem z miąższem. Żeby faktycznie zaszkodzić, trzeba by jednak spożyć naprawdę dużą ilość zmiażdżonych nasion naraz, nie kilka przypadkowych sztuk.
Czy warto się bać? Jest też dobra wiadomość
Pojedyncza pestka, nawet rozgryziona, nie zaszkodzi zdrowej osobie dorosłej - dawka amigdaliny jest wtedy po prostu za mała. Ostrożność warto zachować przy dzieciach i przy zwyczaju systematycznego, świadomego zjadania większych ilości nasion, a nie przy zwykłym gryzieniu jabłka do ogryzka.
Sam miąższ jabłka to wciąż źródło błonnika, witaminy C i przeciwutleniaczy, a pestki są tylko marginalnym dodatkiem, którego nie trzeba się obawiać przy normalnym jedzeniu owocu. Jabłko zostaje więc jednym z najzdrowszych owoców w koszyku - wystarczy nie robić sobie zwyczaju z chrupania garści samych pestek.
Zobacz też: Wieszam liście laurowe w łazience i biorę prysznic. Ten patent powinien dostać medal