Kupuję paprykarz w Dino za 2,99 zł i smaruję po cieście. To mój ulubiony obiad
Mało która polska konserwa może pochwalić się taką historią jak paprykarz szczeciński. Powstał z rybich odpadków, a mimo to w czasach PRL podbił sklepowe półki niemal 30 krajów świata. Teraz w Dino kupicie go w promocji za 2,99 zł, więc to idealny moment aby kupić kilka puszek na zapas. Do tego zdradzę wam przepis na perfekcyjny obiad z jego udziałem, od którego nie mogę się oderwać.
Przeglądałem ostatnio gazetkę promocyjną Dino i przy czerwonej puszce z żółtym napisem musiałem się zatrzymać. Cena paprykarza szczecińskiego Dega, 250 g, spadła z 3,49 zł do 2,99 zł - niewiele, ale przy tej cenie warto wrzucić do koszyka kilka sztuk naraz, bo konserwa spokojnie wytrzyma w lodówce kilka miesięcy. Zanim jednak podam wam przepis, w którym paprykarz gra pierwsze skrzypce, warto wiedzieć, że to jeden z niewielu polskich produktów spożywczych z własnym pomnikiem.
Peerelowski patent na rybne odpadki, który podbił świat
Historia paprykarza zaczyna się w połowie lat 60. XX wieku, w szczecińskim przedsiębiorstwie połowów dalekomorskich Gryf. Statki firmy łowiły ryby u wybrzeży Afryki Zachodniej, a załoga zasmakowała tam w lokalnej potrawie z ryby, ryżu i ostrej papryki, znanej jako tiep bou dienn. Ówczesny szef produkcji, Wojciech Jakacki, który podczas rejsu spróbował podobnej potrawy, postanowił przenieść ten smak do Polski i jednocześnie zagospodarować odpady, czyli ścinki rybne zostające po wykrawaniu kostek z mrożonych bloków. Pierwsze puszki zjechały z taśmy w 1967 roku, a rok później produkt dostał krajowy znak jakości Q.
Paprykarz eksportowano do około 30 krajów świata. Kiedy Polska straciła dostęp do łowisk przy Afryce Zachodniej, ryby z oryginalnej receptury zastąpiono mintajem i miruną z Atlantyku. Sam Gryf nie przetrwał transformacji ustrojowej i od lat 90. paprykarz nie powstaje już w Szczecinie, za to nazwa nie jest prawnie zastrzeżona, więc dziś produkuje go kilka polskich firm. W 2010 roku trafił na Listę Produktów Tradycyjnych Ministerstwa Rolnictwa, a dekadę później Szczecin postawił mu pomnik przy placu Gryfitów.
Ten paprykarz z Dino kosztuje mniej niż 3 złote
Firma Dega z Karnieszewic koło Koszalina działa na rynku od 1992 roku, a paprykarz produkuje od 2001. Ma na koncie Godło Teraz Polska, znak Poznaj Dobrą Żywność i miejsce na Liście Produktów Tradycyjnych. Ciekawostka: głównym składnikiem tej konkretnej puszki jest rozdrobniony łosoś (26%), a nie tradycyjny mintaj czy dorsz z pierwszych receptur - obok niego na etykiecie znajdziecie koncentrat pomidorowy, ryż, cebulę, olej rzepakowy i przyprawy. Produkt zawiera rybę i gluten, może też zawierać seler, soję, mleko, jaja i gorczycę, więc alergicy powinni rzucić okiem na etykietę przed zakupem.
To produkt chłodzony - potwierdza to plakietka na stronie Dino - więc po zakupie trzymajcie go w lodówce, nie w kuchennej szafce. Dla porównania: porcja 100 g to około 159 kcal, 10 g tłuszczu i tylko 5,3 g białka, więc paprykarz sprawdza się raczej jako dodatek smakowy niż główne źródło białka w posiłku.
Zapomniana konserwa w nowej odsłonie: tarta z paprykarzem i kozim serem
I choć większość z was kojarzy paprykarz wyłącznie jako smarowidło na kromkę, ta pikantna pasta świetnie znosi też pieczenie. Ja robię z niej tartę, w której ostrość paprykarza równoważy słodycz karmelizowanej cebuli, a kremowy kozi ser dokłada łagodnej kwaskowatości. Danie, które kiedyś kojarzyło się z peerelowską kanapką na kolację, w tej wersji spokojnie wygląda na stole przy niedzielnym obiedzie.
Jedna rada: nie rozgniatajcie paprykarza na papkę przed rozłożeniem na cieście - rozprowadźcie go cienką warstwą łyżką, wtedy kawałki ryby i ryżu zostają wyczuwalne, zamiast znikać w jednolitej masie. Cebulę karmelizujcie długo i na małym ogniu, bo to ona odpowiada za słodki kontrast dla pikantnej pasty.
Składniki:
- 1 płat ciasta francuskiego (ok. 320 g)
- 2 puszki paprykarza szczecińskiego (2 x 250 g)
- 150 g kremowego sera koziego
- 2 duże czerwone cebule
- 2 łyżki masła
- 1 łyżka miodu
- 1 łyżka octu balsamicznego
- 2 jajka
- 100 ml śmietanki 18%
- gałązka świeżego tymianku
- sól i pieprz do smaku
Przygotowanie tarty z paprykarzem
- Cebulę pokrój w piórka i podsmaż na maśle na małym ogniu przez 15 minut, aż zmięknie.
- Dodaj miód i ocet balsamiczny, smaż kolejne 5 minut, aż cebula się skarmelizuje.
- Ciasto francuskie rozłóż w formie do tarty, podpiecz na pusto w 200°C przez 10 minut.
- Na spodzie rozprowadź cienką warstwę paprykarza, ułóż karmelizowaną cebulę i plastry sera koziego.
- Jajka wymieszaj ze śmietanką, dopraw solą i pieprzem, zalej ciasto.
- Piecz 25-30 minut w 190°C, aż masa się zetnie, a brzegi ciasta się zarumienią.
- Posyp świeżym tymiankiem i podawaj lekko przestudzoną.
Po otwarciu przełóżcie paprykarz do szklanego lub plastikowego pojemnika. W lodówce, szczelnie zamknięty, wytrzyma spokojnie 2-3 dni.
Jeśli po pieczeniu zostanie wam kawałek tarty, trzymajcie go w lodówce do 3 dni pod przykryciem. Przed podaniem podgrzejcie krótko w piekarniku w 160°C, żeby spód znów zrobił się chrupiący, a nie rozmókł jak po podgrzaniu w mikrofalówce.