Listopad w tym roku nie rozpieszcza - szare niebo, wilgoć, chłód, który wchodzi pod kurtkę już przy pierwszym wyjściu z domu. Na takie dni mam jeden sprawdzony sposób, który w mojej kuchni gotuje się regularnie od lat. Szklanka tego soku rozgrzewa od środka na dłużej niż gorąca herbata, a przy okazji wspiera organizm dokładnie w momencie, gdy najbardziej tego potrzebuje.
Domowy grzaniec to jeden z najbardziej aromatycznych napojów na chłodne jesienne i zimowe wieczory. Jego sekret tkwi w odpowiednio dobranej mieszance przypraw, które nadają mu głęboki, korzenny smak. Cynamon, goździki, kardamon i anyż tworzą wyjątkowo aromatyczne połączenie, które świetnie komponuje się z cytrusami. Ważne są jednak proporcje, ponieważ nadmiar przypraw może sprawić, że napój stanie się gorzki.
Jesienią sięgam po kawę z przyprawami korzennymi znacznie częściej niż latem i, jak się okazuje, nie robię tego wyłącznie dla smaku. Cynamon, imbir, kardamon i goździki od lat są przedmiotem badań naukowych, a wyniki części z nich są naprawdę konkretne. Zebrałem je w jednym miejscu, żeby nie trzeba było szukać po omacku.
Kaszel towarzyszący jesiennym przeziębieniom to coś, z czym większość z nas mierzy się co roku. Zamiast od razu sięgać po środki ze sklepów, od dawna gotuję w domu prosty syrop z imbiru i miodu - i nie jest to tylko sentyment do babcinych patentów. Okazuje się, że skuteczność miodu na kaszel sprawdzano w rzetelnych badaniach klinicznych, a wyniki są zaskakująco konkretne.
Dodaje energii, rozgrzewa i wspiera odporność. Ten sok to bogactwo beta-karotenu, potasu i naturalnej słodyczy.
Wrzesień to moment, kiedy pierwsze przeziębienie czai się tuż za rogiem - nagłe zmiany temperatur, wilgotne poranki, powrót do zamkniętych, dusznych pomieszczeń. Od kilku lat mam swój sposób, żeby to opóźnić. Jem jedną rzecz codziennie na śniadanie, zanim zrobi się naprawdę chłodno, i przez całą jesień zwykle omija mnie ten pierwszy, najgorszy katar.
Poranna kawa to rytuał, który u większości z nas wygląda tak samo od lat - czarna, z mlekiem albo z odrobiną cukru. Od kilku tygodni dorzucam do niej jeszcze jeden składnik, który stał w mojej szafce od dawna. Efekt zauważyłem nie od razu, ale na tyle wyraźnie, że nie wracam już do zwykłej wersji.
Kiedy temperatura przekracza 30 stopni, ostatnie, na co mam ochotę, to stanie przy kuchence. Zamiast tego sięgam po to, co akurat mam w lodówce, i w kilka minut mam orzeźwiający napój, który smakuje lepiej niż niejeden sklepowy sok.
Są takie dni, kiedy chcesz coś efektownego, ale bez stania przy garach - bo goście zaraz przyjdą, bo film się zaczyna, albo po prostu masz ochotę na chrupiącą przekąskę do herbaty. Te imbirowo-szczypiorkowe zawijasy z ciasta francuskiego sprawdzą się w sam raz - są chrupiące, warstwowe i przyjemnie pikantne. Imbir w kuchni - jak wybrać świeży i wycisnąć z niego maksimum aromatuSzczypiorek bez rozczarowań - kiedy dodawać i jak przechowywać, żeby nie tracił smakuImbirowo-szczypiorkowe „zawijasy” z ciasta francuskiego - składniki i przepis krok po krokuKońcowe porady: jak uzyskać mega chrupkość i nie dać ciastu się „rozpłynąć”