Każdy jeździ po to masło do Biedronki. Jest najlepsze
Masło z Biedronki kupuje regularnie ogromna część Polaków, marka własna Mleczna Dolina od lat jest jedną z najczęściej wybieranych w kategorii nabiału. Ja też po nią sięgam, bo cena i smak trzymają się w dobrej relacji. Zanim jednak wrzucisz kostkę do koszyka, warto wiedzieć o jednym szczególe na opakowaniu, który realnie wpływa na efekt w kuchni.
Sam zwróciłem na to uwagę dopiero, gdy zacząłem częściej piec w domu. Dwie z pozoru identyczne kostki masła z tej samej półki dały zupełnie inny efekt w cieście, a różnica okazała się leżeć nie w mojej technice, tylko w składzie na etykiecie. Postanowiłem to sprawdzić dokładniej, bo temat wraca ostatnio w mediach konsumenckich.
Masło, po które sięgam najczęściej
Mowa o Maśle Ekstra marki Mleczna Dolina, czyli marce własnej Biedronki. Kostka waży 200 gramów, a jej podstawą jest śmietanka z mleka krowiego. Zawartość tłuszczu to 82 procent, czyli tyle, ile wymagają przepisy dla prawdziwego masła. Za całą kostkę zapłacisz zwykle w okolicach 5 zł, choć w promocjach cena spada nawet poniżej 3 zł, a 100 gramów produktu dostarcza około 746 kcal.
Smak jest łagodny, momentami wręcz zbyt delikatny jak na moje podniebienie, bo maślanej nuty i typowego dla śmietanki aromatu jest tu niewiele. Konsystencja za to broni się bez zarzutu: gładka, jednolita, kremowa, a po wyjęciu z lodówki dość szybko robi się na tyle miękka, że bez trudu się rozsmarowuje. W kuchni sprawdza się uniwersalnie, od kanapki po sos beszamelowy czy duszone warzywa.

Jeden szczegół, który warto sprawdzić przed zakupem
Eksperci od zakupów spożywczych zwrócili w tym roku uwagę na coś, co sam przeoczyłem przez długi czas. Pod tą samą nazwą i w niemal identycznym opakowaniu mogą trafić się dwa różne warianty masła Mleczna Dolina, jeden o zawartości tłuszczu 82 procent, drugi 83 procent. Różnica bierze się z tego, że marka własna zmienia dostawców w zależności od tego, kto w danym momencie zaproponuje sieci najniższą cenę.
Dla przeciętnego smarowania kanapki ten jeden punkt procentowy nie zrobi różnicy. Zupełnie inaczej wygląda to przy pieczeniu ciast, robieniu kremów maślanych czy francuskiego ciasta, gdzie każdy dodatkowy procent wody zamiast tłuszczu zmienia strukturę i wilgotność wypieku. Zanim wrzucisz kostkę do koszyka, sprawdź skład na etykiecie, nie tylko opakowanie z daleka.
Gdy chcę czegoś lepszego, sięgam po wersję irlandzką
Biedronka pod tą samą marką Mleczna Dolina oferuje też masło irlandzkie, które traktuję jako opcję na specjalne okazje. W promocjach potrafi kosztować około 7,99 zł, czyli wyraźnie więcej niż podstawowa wersja ekstra, ale różnica w smaku jest odczuwalna. Krowy karmione trawą przez większą część roku dają śmietankę o intensywniejszym, bardziej maślanym aromacie.
Po tę wersję sięgam, gdy piekę na przykład kruche ciasto, w którym smak masła jest głównym bohaterem, albo gdy przygotowuję po prostu kanapki na weekendowe śniadanie. Na co dzień, do gotowania i smażenia, wersja podstawowa w zupełności wystarcza.
Niezależnie od tego, którą kostkę wybierzesz, jedna zasada się nie zmienia: czytaj etykietę, nie tylko opakowanie. Przy maśle marek własnych to jedyny pewny sposób, żeby wiedzieć, co naprawdę trafia do koszyka.
