To robią z ciałem skwarki. Konsekwencje mogą być opłakane
Chrupki z wytopionej słoniny znów wracają do mody jako dodatek do sałatek czy past, a także do dań obiadowych - np. pierogów. Ale za aromatem i smakiem kryje się wysoka zawartość tłuszczu i kalorii. Zanim wrzucisz je na patelnię, sprawdź, co zawierają i jak wpływają na zdrowie.
Skwarki – powrót kulinarnego klasyka prosto z PRL
Skwarki powstały z potrzeby wykorzystania całej tuszy wieprzowej. W PRL były źródłem energii, gdy mięso było trudno dostępne. Trafiały do ziemniaków, kasz i chleba. Dziś, mimo dawnych kontrowersji dietetycznych, wracają w nowoczesnej formie — jako dodatek do sałatek czy roślinne alternatywy.
100 g skwarek dostarcza 600–700 kcal i niemal sam tłuszcz, głównie nasycony i jednonienasycony. Zawierają niewiele białka i minerałów, przypominając bardziej smalec niż mięso.
Tłuszcz sprzyja przyswajaniu witamin A, D, E i K, ale już jedna łyżka to ok. 150 kcal. Przy częstym spożyciu łatwo przekroczyć dzienny bilans kaloryczny i przybrać na wadze.

Nasycone kwasy i ryzyko dla serca
Skwarki zawierają głównie nasycone kwasy tłuszczowe, które podnoszą poziom LDL ("złego") cholesterolu. Dlatego osoby z ryzykiem chorób serca powinny je ograniczać.
Wpływ zależy jednak od ogólnej diety. Sporadyczne spożycie, np. z warzywami i przy aktywnym stylu życia, jest mniej ryzykowne niż codzienne smażenie na przypalonym tłuszczu. Znaczenie ma również jakość mięsa i technika smażenia — niższa temperatura oznacza mniej związków prozapalnych.
Jak smażyć i jeść z głową
Bezpieczne skwarki zaczynają się od powolnego wytapiania. Rozgrzewaj patelnię stopniowo i smaż na złoty kolor, nie ciemny brąz. Po usmażeniu odsącz tłuszcz i przechowuj w lodówce do kilku dni.
Drobiowe skwarki to lżejsza alternatywa — mają lepszy profil tłuszczowy i delikatniejszy smak. Porcja wielkości łyżki stołowej może być ciekawym dodatkiem do dania, nie zagrożeniem dla zdrowia.