Czy Lex Szarlatan zakaże uprawy ziół na balkonie? Prawo jest jasne jak słońce
Media huczą na temat nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, popularnie nazywanej “Lex Szarlatan”. Wielu internautów obawia się, że zmiany w prawie dotkną ich osobistych poletek i donic z ziołami. Czy tak może być w istocie?
Dzisiaj Karol Nawrocki zdecydował w sprawie proponowanej nowelizacji ustawy i kieruje ją do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Według niego zapisy są słuszne, jednak obawia się, że dotkną one nie tylko faktycznych szarlatanów, lecz również tysiące firm i Polaków, którzy zajmują się zielarstwem, zdrowym odżywianiem czy medycyną komplementarną w sposób uczciwy.
Czy ustawa w obecnej formie może zagrozić zwykłym ludziom, którzy uprawiają na balkonie melisę, miętę i inne, bądź co bądź, zioła o potwierdzonych właściwościach prozdrowotnych?
Prezydent Nawrocki o Lex Szarlatan
Prezydent tłumaczył swoją decyzję o skierowaniu ustawy do Trybunału Konstytucyjnego tym, że “do jednej grupy, tzw. szarlatanów, rząd zakwalifikował realnie zagrażających, szkodzących zdrowiu szaleńców oraz tysiące polskich firm i osób, zajmujących się zielarstwem, zdrowym odżywianiem czy medycyną komplementarną.”
Dlatego ogłaszam dzisiaj moją własną inicjatywę legislacyjną przeciw szarlatanom. Przygotowałem projekt nowelizacji Kodeksu karnego, który jest realnym, skutecznym i przede wszystkim bezpiecznym dla demokracji rozwiązaniem problemu szarlatanów - powiedział Karol Nawrocki.
Zobacz też: 3 razy więcej błonnika niż siemię lniane. Daje szybką ulgę przy zaparciach

Ziołolecznictwo a Lex Szarlatan
Komentarze w Internecie zawrzały. Wiele z nich natychmiast zaczęło ostrzegać, że ustawa doprowadzi do całkowitego zakazu uprawy nawet zwykłych ziół. W praktyce, jak wskazuje Prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska, nowelizacja nic takiego nie wnosi.
Projekt nie zakazuje zielarstwa jako takiego. Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś przedstawia zioła jako metodę leczenia chorób, szczególnie ciężkich, i sugeruje pacjentowi rezygnację z diagnostyki lub leczenia zgodnego z aktualną wiedzą medyczną - pisze w swoim poście na Facebook Prof. Szuster-Ciesielska.
Z jej słów jednoznacznie wynika więc z niej, że zaparzanie mięty czy melisy, które uprzednio zerwaliśmy z własnego ogródka lub doniczki na balkonie, nie będzie zakazane. Nie będzie wolno jednak rozpowiadać w celach majątkowych informacji, jakoby te same rośliny miały pomagać na schorzenia zdrowotne, co do których nie ma pewności, że faktycznie na nie pomagają.
Fani ziół mogą spać spokojnie
Jak sami widzicie, dalej będzie można kupować sadzonki i nasiona melisy (oraz innych ziół), cały czas nic nie będzie stało na przeszkodzie, żeby parzyć z niej napary. Internetowa panika jest, nie tylko według mnie, ale również ekspertów, zwyczajnie przesadzona. Na ten moment zostaje nam czekać na decyzję Trybunału Konstytucyjnego.
Zobacz też: Najgorszy wybór w warzywniaku. Te owoce i warzywa są pełne mikroplastiku
