Gdy zobaczyłem cenę 19,99 w Action, popędziłem do sklepu. W Leroy Merlin podobny aż za 94,99 zł
Krojenie kurczaka na pół, żeby sprawdzić, czy jest upieczony, to nawyk, który psuje więcej steków i piersi z kurczaka, niż się wydaje. Sprawdziłem cyfrowy termometr do mięsa Big Jeff z Action, który kosztuje mniej niż 20 zł i ma mierzyć temperaturę w środku porcji bez zgadywania. Sezon grillowy to najlepszy moment, żeby przestać polegać na oku i przekroju.
Do tego zakupu przekonał mnie kolejny przesuszony filet z kurczaka, który zdjąłem z grilla za późno, bo bałem się, że w środku jest jeszcze surowy. Poszedłem do działu z akcesoriami ogrodowymi w Action po coś do grilla i zamiast węgla wróciłem z termometrem, który stał obok szczypiec i rękawic. Postanowiłem sprawdzić, czy przy takiej cenie w ogóle ma sens.
Co dokładnie kupiłem i ile to kosztuje?
Termometr Big Jeff kosztuje 19,99 zł i mierzy temperaturę do 250 stopni Celsjusza, co wystarcza zarówno na grilla, jak i na piekarnik. Konstrukcja to metalowa sonda ze stali nierdzewnej połączona z korpusem z tworzywa sztucznego, na którym jest czytelny wyświetlacz z bezpośrednim odczytem temperatury.
Rozmiar jest kompaktowy - to sprzęt, który mieści się w szufladzie z akcesoriami kuchennymi, a nie osobne urządzenie do przechowywania na wierzchu. Sonda wbija się bezpośrednio w mięso, więc nie trzeba żadnego dodatkowego okablowania ani parowania z aplikacją, jak przy droższych, bezprzewodowych modelach.
Zobacz więcej: To najlepszy zamiennik cukru na diecie. Ma zero kalorii i smakuje jak oryginał

Nie sprawdzaj mięsa "na oko"
Kolor mięsa i wygląd soków po przekrojeniu zależą od wielu czynników - koloru mięsa przed obróbką, dodatków w marynacie czy nawet oświetlenia w kuchni - a nie tylko od faktycznej temperatury w środku. Przekrajanie porcji w trakcie pieczenia dodatkowo wypuszcza soki, przez co mięso robi się bardziej suche, niezależnie od tego, czy było już gotowe.
Bezpieczna temperatura wewnętrzna różni się w zależności od rodzaju mięsa - drób powinien osiągnąć około 74 stopni, wieprzowina 70 stopni, a wołowina na stopień medium 60-63 stopnie. Bez termometru te kilka stopni różnicy da się jedynie zgadywać, a to właśnie one decydują, czy stek wyjdzie soczysty, czy zamieni się w podeszwę.
Jak korzystać z termometra do mięsa?
Sondę wbijam zawsze w najgrubszą część mięsa, z dala od kości - kość nagrzewa się szybciej niż mięso i zawyża odczyt, dając fałszywe poczucie, że danie jest już gotowe. Przy piersi z kurczaka mierzę na środku, przy większych kawałkach, jak udziec czy karkówka, staram się trafić jak najbliżej geometrycznego środka porcji.
Odczyt sprawdzam dopiero, gdy wskazanie się ustabilizuje, a nie przy pierwszej cyfrze, która pojawi się na wyświetlaczu - temperatura chwilę rośnie, zanim pokaże rzeczywisty wynik ze środka. Po każdym pomiarze przecieram sondę, zwłaszcza między sprawdzaniem różnych porcji mięsa na tym samym grillu, żeby nie przenosić bakterii między kawałkami.
Podobne cyfrowe termometry z sondą w sklepach z akcesoriami kuchennymi kosztują zwykle od 35 do nawet 100 zł, a modele bezprzewodowe z aplikacją i kilkoma sondami potrafią kosztować kilkaset złotych i więcej. Przy 19,99 zł z Action różnica w cenie jest kilkukrotna, mimo że podstawowa funkcja, czyli pomiar temperatury w środku mięsa, zostaje ta sama. Podobny w Leroy Merlin kosztuje aż 94,99 zł, także z Action można nieźle zaoszczędzić.
Zobacz też: Wrzucam do ogórków kiszonych, to mój sekret. Wychodzą twarde i soczyste
