Koniec śledztwa ws. salmonelli w Toruniu. Źródła zakażenia nie ustalono, ale sanepid ma podejrzenie
Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Bydgoszczy zamknęła dochodzenie w sprawie ogniska salmonelli, które latem dotknęło dzieci i dorosłych w Toruniu, Grębocinie i Łysomicach. Jednoznacznego źródła zakażenia nie udało się ustalić. Służby wskazują jednak konkretny trop, który tłumaczy, jak mogło dojść do zakażeń.
Sprawa zaczęła się w piątek, 10 lipca 2026 roku, gdy pierwsze dzieci z objawami zatrucia trafiły do szpitala dziecięcego w Toruniu. Miały biegunkę, wymioty i temperaturę ciała dochodzącą do 40 stopni. W kolejnych dniach liczba zgłoszeń rosła, a sanepid rozszerzył dochodzenie na kolejne placówki w regionie.
Liczba chorych rosła z dnia na dzień
16 lipca sanepid informował już o 62 przypadkach, z czego 47 dotyczyło dzieci, a 15 dorosłych, a do szpitala trafiło też dwóch seniorów. Kilka dni później liczba osób z objawami wzrosła do 67, a sanepid wykrył bakterię salmonelli u jednego z pracowników firmy cateringowej zaopatrującej zaatakowane placówki.
Zakażonego pracownika od razu odsunięto od obowiązków. Ognisko objęło ostatecznie cztery placówki: żłobek w Toruniu, przedszkole w Grębocinie, Dom Dziennego Pobytu w Toruniu oraz żłobek w Łysomicach.
Testy nie wykryły bakterii, ale jest trop
Z analizy przebiegu zachorowań wynika, że do zakażeń mogło dojść przez potrawy spożyte między 7 a 10 lipca. Jednocześnie badania laboratoryjne próbek surowców, gotowych potraw i wymazów sanitarnych nie wykazały obecności pałeczek salmonelli, co utrudniło jednoznaczne wskazanie winnego.
Łukasz Betański, rzecznik Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Bydgoszczy, zwraca uwagę, że najczęstszym źródłem takich zakażeń są produkty pochodzenia zwierzęcego, w tym jaja, a w placówce były one myte i dezynfekowane przed użyciem. Nie wyklucza to jednak, że w dostarczonej partii mogły znaleźć się pojedyncze jaja zakażone wewnątrz, w żółtku, albo że obróbka termiczna była zbyt krótka lub prowadzona w zbyt niskiej temperaturze, by wyeliminować bakterię. To każe też inaczej spojrzeć na wcześniejsze doniesienia o zakażonym pracowniku cateringu - według sanepidu mógł się on zarazić, smakując lub jedząc posiłki przygotowywane w zakładzie, a nie być pierwotnym źródłem zakażenia.

Jak zabezpieczyć jajka w domu
Salmonella najczęściej wnika do jaja przez skorupkę, dlatego myj jajka dopiero tuż przed użyciem, nigdy wcześniej - zbyt wczesne mycie niszczy naturalną powłokę ochronną. Przechowuj je w lodówce, najlepiej w oryginalnym opakowaniu, z dala od produktów gotowych do spożycia.
Potrawy z jajek smaż i piecz do pełnego ścięcia białka i żółtka. To najprostszy sposób, żeby wyeliminować bakterię nawet wtedy, gdy siedziała wewnątrz jajka, a nie tylko na skorupce.
Sprawa z Torunia pokazuje, że same procedury higieniczne nie zawsze wystarczą, gdy zakażone jest samo jajko od środka. Dlatego w każdej kuchni, nie tylko zbiorowej, warto pilnować temperatury i czasu obróbki termicznej.
Zobacz też: Prawie 2 razy więcej błonnika niż siemię lniane. W Rossmann za 10,99 zł, starcza na tygodnie