Nie wyrzucaj, zalej wrzątkiem. Obierki po jabłkach to skarb
Ile razy obieraliście jabłka na szarlotkę czy kompot i bez namysłu wrzucaliście skórki do kosza? Ja robiłem tak przez lata, aż trafiłem na wspomnienia starszych mieszkańców Śląska Cieszyńskiego, którzy pamiętają zupełnie inny los tych obierków. W czasach PRL-u, gdy prawdziwa herbata bywała towarem trudno dostępnym, suszone skórki jabłek lądowały nie w koszu, tylko w czajniku.
To nie była fanaberia, tylko konieczność - ale im dłużej czytałem o tym zwyczaju, tym bardziej byłem zaskoczony, że ma on sens także dziś, choć z zupełnie innego powodu niż wtedy. Postanowiłem sprawdzić, czy ta zapomniana herbatka faktycznie smakuje na tyle dobrze, żeby wrócić na mój kuchenny stół.
Skąd wziął się ten zwyczaj?
Starsi mieszkańcy Śląska Cieszyńskiego wspominają w rozmowach cytowanych przez lokalne media, że w dzieciństwie nie znali napoju przypominającego dzisiejszą herbatę - w domu parzyło się właśnie suszone skórki z jabłek. W czasach niedoboru czarnej herbaty ludzie sięgali po to, co mieli pod ręką, a jabłoń rosła niemal w każdym przydomowym sadzie.
Skórki suszono po prostu przy okazji obierania owoców na kompoty i przetwory, więc nic się nie marnowało. Dopiero z czasem, gdy herbata na dobre zagościła na sklepowych półkach, ten zwyczaj zaczął odchodzić w zapomnienie, zostając już tylko we wspomnieniach starszego pokolenia.
Zobacz też: Nie czarny pieprz ani koperek. To najlepsza przyprawa do ryby, smakuje na medal
Czy to tylko sentyment, czy ma to sens?
Okazuje się, że nie tylko sentyment. Zielarze przypisują naparowi ze skórek jabłka właściwości wspomagające trawienie i regulujące poziom cukru we krwi - to właśnie w skórce, a nie w miąższu, kumuluje się większość pektyn i polifenoli całego owocu. Dla urozmaicenia smaku warto połączyć je z odrobiną suszonego rabarbaru.
To oczywiście nie jest zamiennik leków ani lekarstwo na przeziębienie, ale lekki, bezkofeinowy napar, który świetnie sprawdza się jesienią i zimą na rozgrzanie. Wielka zaleta praktyczna: nie kupujecie nic dodatkowego, tylko wykorzystujecie to, co i tak zwykle trafia do kosza.
Przepis na herbatę ze skórek jabłka
Kluczowa sprawa na start: wybierajcie jabłka z pewnego źródła, najlepiej z własnego sadu albo od lokalnego sadownika, bo skórka to jedyna część owocu, która trafia bezpośrednio do naparu. Susząc obierki, rozkładajcie je w jednej warstwie, żeby nie zaparzyły się nawzajem - inaczej zamiast chrupiących kawałków dostaniecie wilgotną, pleśniejącą masę.
Składniki:
- skórki z 6-8 jabłek
- opcjonalnie: laska cynamonu
- opcjonalnie: szczypta suszonego rabarbaru
Zobacz też: Zrobiłam na próbę jajecznicę po kaszubsku. W życiu lepszej nie jadłam
Sposób przygotowania
- Jabłka dokładnie umyj, osusz, a następnie obierz cienkim paskiem skórki.
- Rozłóż skórki na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, w jednej warstwie.
- Susz w piekarniku w 60-70°C przez 2-3 godziny, aż skórki zrobią się całkiem kruche i łamliwe. Alternatywnie susz je na powietrzu przez 2-3 dni w przewiewnym, zacienionym miejscu.
- Przechowuj w szczelnym słoiku, z dala od światła, do 6 miesięcy.
- Na jedną filiżankę weź łyżkę suszu, zalej wrzątkiem i zaparzaj pod przykryciem 5-8 minut.
- Dla urozmaicenia dorzuć do zaparzania kawałek cynamonu albo szczyptę suszonego rabarbaru.
Ten prosty napar to dobry sposób, żeby nic się nie zmarnowało, gdy w kuchni akurat obieracie jabłka na coś innego. Warto spróbować chociaż raz - może zamiast wyrzucać skórki, zaczniecie je suszyć na zapas, tak jak robiły to nasze babcie.