Dwa razy więcej błonnika niż siemię lniane. Na zaparcia nie ma lepszego
Siemię lniane latami uchodziło za najlepszy naturalny sposób na leniwe jelita. Tymczasem od kilku tygodni sam sypię do porannego jogurtu coś zupełnie innego, bo okazuje się, że jest od niego skuteczniejsze. Sprawdziłem, ile faktycznie błonnika mają te nasiona i dlaczego dietetycy coraz częściej polecają je zamiast lnu.
Chodzi o babkę płesznik, czyli nasiona rośliny znanej w Polsce też jako pchlica, ze względu na ich charakterystyczny, drobny kształt. Roślina ta od dawna wykorzystywana jest w medycynie naturalnej, głównie w Azji, ale w Polsce dopiero teraz zaczyna wychodzić z cienia siemienia lnianego. I choć oba produkty trafiają na tę samą półkę ze zdrową żywnością, ich działanie wcale nie jest identyczne.
Babka płesznik ma dwa razy więcej błonnika
W 100 gramach nasion babki płesznik znajduje się aż 68 gramów błonnika pokarmowego. Dla porównania siemię lniane w tej samej ilości ma go tylko 28 gramów, czyli ponad dwa razy mniej.
Różnica bierze się z tego, że babka płesznik to niemal czysty błonnik rozpuszczalny, który pęcznieje w przewodzie pokarmowym po kontakcie z wodą. Zwiększa w ten sposób objętość treści jelitowej i realnie ułatwia wypróżnianie, a nie tylko teoretycznie "wspiera trawienie", jak głoszą etykiety wielu suplementów.
Zobacz też: Nigdy nie rób takiego wianka na 15 sierpnia. 1 błąd będzie słono kosztował

Jak działa na jelita?
Błonnik z babki płesznik poprawia perystaltykę jelit, czyli ich naturalne skurcze przesuwające treść pokarmową dalej. Dzięki temu sprawdza się przy zaparciach, wzdęciach i uczuciu ciężkości po posiłku, które wielu osobom towarzyszą właśnie przez zbyt małą ilość błonnika w diecie.
Regularne spożywanie babki płesznik wspiera też mikroflorę jelitową i pomaga obniżyć poziom cholesterolu oraz glukozy we krwi. To efekty, które przy siemieniu lnianym są znacznie słabsze, właśnie ze względu na niższą zawartość błonnika.
Czy to oznacza koniec siemienia lnianego?
Niekoniecznie, bo siemię lniane ma swoje mocne strony, których babka płesznik nie zastąpi. Nasiona lnu po zalaniu wodą tworzą gęsty śluz roślinny, który działa jak naturalna osłona błony śluzowej jelit, więc lepiej sprawdza się przy podrażnieniach i stanach zapalnych przewodu pokarmowego.
Siemię lniane zawiera też kwasy omega-3 oraz lignany o działaniu przeciwutleniającym, których w babce płesznik praktycznie nie ma. Jeśli zależy ci głównie na regularności wypróżnień, wygrywa babka. Jeśli szukasz kompleksowego wsparcia dla jelit i serca, warto zostawić w diecie oba produkty.
Zobacz też: Wszyscy smażą schabowe na oleju. Ja wlewam na patelnie coś innego, efekt powala

Jak stosować, żeby nie zaszkodzić
Zacznij od niewielkiej ilości, na przykład jednej łyżeczki dziennie, i obserwuj reakcję organizmu przez kilka dni. Zwiększaj dawkę stopniowo, dochodząc maksymalnie do 1-2 łyżek, bo zbyt gwałtowne podniesienie ilości błonnika w diecie może nasilić wzdęcia zamiast je złagodzić.
Najważniejsza zasada brzmi jednak inaczej: pij dużo wody. Babka płesznik chłonie płynów znacznie więcej niż siemię lniane, więc bez odpowiedniego nawodnienia zamiast ulżyć jelitom, możesz sobie zafundować dokładnie odwrotny efekt, czyli nasilone zaparcia.
Efekt zwykle widać po kilku dniach regularnego stosowania, nie po jednej łyżce. Jeśli masz przewlekłe problemy z jelitami, zanim zmienisz nawyki, skonsultuj to z lekarzem albo dietetykiem.