Hiszpanie śniadanie jedzą dwa razy. Polacy nie mogą w to uwierzyć
Polski stół śniadaniowy to zwykle pełny talerz - jajecznica, wędlina, ser, pomidor, czasem jeszcze owsianka na boku. Tymczasem w Hiszpanii poranny posiłek bywa tak skromny, że niejeden turysta łapie się za głowę, zamawiając “tylko to?” w barze przy ulicy. Okazuje się jednak, że Hiszpanie wcale nie głodują - po prostu śniadanie dzielą na dwie części.
Sama przekonałam się o tym podczas wyjazdu do Andaluzji, gdzie codziennie rano siadałam w tym samym barze na rogu i patrzyłam, co zamawiają miejscowi. I choć spodziewałam się czegoś bardziej rozbudowanego, okazało się, że sekret hiszpańskiego poranka leży gdzie indziej - nie w ilości jedzenia, a w jego rytmie.
Tostada con tomate, czyli hiszpańska podstawa
Pierwsze, co zamawia zdecydowana większość Hiszpanów rano, to tostada con tomate - przekrojona na pół bułka lub grzanka, posmarowana utartym pomidorem, skropiona oliwą z oliwek i odrobiną soli. To danie tak oczywiste dla mieszkańców półwyspu, że w wielu barach w ogóle nie trzeba go zamawiać po nazwie - wystarczy powiedzieć “tostada” i kelner wie, o co chodzi.
Do tego niemal zawsze towarzyszy kawa - najczęściej café con leche, czyli espresso zalane gorącym mlekiem w proporcji mniej więcej pół na pół. Całość kosztuje zwykle 2-3 euro i zjada się ją w pięć minut, stojąc przy barze, zanim trzeba wyjść do pracy.
Zobacz też: Jak rozpoznać zepsutą kiszoną kapustę? Zauważysz, od razu wyrzuć
Słodka wersja na weekend
W dni wolne hiszpańskie śniadanie wygląda nieco inaczej. Zamiast tostady z pomidorem częściej pojawiają się słodkie wypieki - magdalenas, czyli małe, puszyste babeczki maślane, albo napolitana de chocolate, czyli croissant z nadzieniem czekoladowym.
Prawdziwą gwiazdą weekendowych poranków pozostają jednak churros - długie, chrupiące paski smażonego ciasta, maczane w gęstym, niemal deserowym napoju czekoladowym. To danie na tyle rytualne, że całe rodziny potrafią jechać przez miasto do konkretnej churrerii, bo “tylko tam robią je tak jak trzeba”. Churros con chocolate je się zwykle między 9 a 11 rano, nigdy jako kolacja czy podwieczorek.
Prawdziwe drugie śniadanie - almuerzo
Tu zaczyna się część, która najbardziej zaskakuje osoby spoza Hiszpanii. Lekkie śniadanie o 8 rano to dopiero początek - prawdziwy, solidny posiłek przychodzi później, między godziną 11 a 12, i nazywa się almuerzo.
To właśnie wtedy Hiszpanie sięgają po bocadillo - kanapkę z bagietki, najczęściej z tortillą de patatas, jamón serrano albo serem manchego. W biurach i na budowach to moment, w którym wszyscy robią sobie przerwę, a bary w centrach miast zapełniają się na nowo, jakby to była kolejna pora obiadowa. Dla wielu Hiszpanów to właśnie almuerzo, nie poranna tostada, jest tym posiłkiem, który naprawdę najada.
Taki podział tłumaczy, dlaczego hiszpańskie śniadanie wydaje się skromne na pierwszy rzut oka - w rzeczywistości jest rozłożone na dwa etapy, a między nimi mija zaledwie kilka godzin. Jeśli chcecie spróbować tego rytmu u siebie, wystarczy zacząć od prostej grzanki z pomidorem i oliwą, a solidniejszą kanapkę zostawić sobie na środek przedpołudnia - organizm szybko się do tego przyzwyczaja.
Zobacz też: Sypię do jabłek na jabłecznik. Zagęszcza owoce, jak nic innego