Po tę szynkę do Biedronki jeżdżą wszyscy. Dietetyk nie ma cienia wątpliwości, jest najzdrowsza
Półka z wędlinami w Biedronce potrafi przytłoczyć wyborem - dziesiątki opakowań, podobne ceny, zupełnie inne składy. Dietetycy regularnie sprawdzają, co faktycznie trafia do koszyka Polaków, i konsekwentnie wskazują jeden konkretny produkt jako najlepszy wybór na kanapkę. Sprawdziłem, dlaczego akurat ten, i czego lepiej unikać przy najbliższych zakupach.
Wybór wędliny w dyskoncie to nie tylko kwestia smaku, ale przede wszystkim składu. Im krótsza lista dodatków i wyższa zawartość mięsa, tym produkt lepszy - to podstawowa zasada, którą powtarzają niemal wszyscy specjaliści od żywienia. Sprawdźmy więc, który produkt z Biedronki najlepiej spełnia te kryteria.
Ta wędlina z Biedronki wygrywa składem i smakiem
W kilku niezależnych rankingach dietetycy najwyżej oceniają wędlinę drobiową marki Głodniaki, czyli popularną szyneczkę z fileta kurczaka. Zdaniem dietetyka Michała Wrzoska to najrozsądniejszy wybór, łączący dobrą cenę z bardzo dobrym składem, między innymi dlatego, że produkt nie zawiera azotynu sodu. Nie jest to jednak kluczowy wyznacznik, o czym powiem za chwilę. Kosztuje 4,99 zł za 100 g i ma najmniej soli spośród porównywanych wędlin, przy zawartości tłuszczu na poziomie około 1,5 procent.
W przeliczeniu na 100 g Głodniaki dostarczają 20 g białka, a tłuszczów nasyconych mają tylko 0,6 g - to wynik trudny do pobicia wśród paczkowanych wędlin w tej cenie. Jeśli zależy wam na jeszcze wyższej zawartości białka i stać was na nieco wyższy wydatek, alternatywą jest szynka lub polędwica Sądecka, kosztująca 6,95 zł i mająca najwięcej białka spośród ocenianych produktów.

Tych szynek lepiej nie wkładać do koszyka
Zdecydowanie najgorzej wypada mielonka tyrolska - mimo że w składzie jest 68 procent mięsa, produkt ma zaledwie 12 g białka na 100 g, czyli wyraźnie mniej niż powinna mieć dobra wędlina (16-17 g i więcej), jak wylicza dietetyk kliniczny Sebastian Dzuła z Well Be Studio Zdrowie. Resztę składu wypełniają woda, skrobia ziemniaczana i konserwanty.
Na liście produktów do unikania znalazły się też polędwica marki Kraina Wędlin oraz blok szynki z indyka marki Pyszny Indyk - oba mają długi skład i niską zawartość mięsa w stosunku do ceny. Zanim coś wrzucicie do koszyka, warto na chwilę zatrzymać się przy etykiecie i sprawdzić dwie rzeczy: ile jest mięsa i ile białka na 100 g produktu.
Prosta zasada sprawdza się przy każdych zakupach, nie tylko w Biedronce. Krótszy skład, więcej mięsa, mniej wypełniaczy. To one powinny decydować, czy wędlina trafi na kanapkę, czy prosto do kosza.
Co oznaczają najczęstsze dodatki w składzie?
Skoro już jesteśmy przy czytaniu etykiet, warto wiedzieć, co właściwie kryje się pod nazwami dodatków. Azotyn sodu to substancja konserwująca, standardowy składnik soli peklowej, który zapobiega rozwojowi niebezpiecznych dla zdrowia bakterii - pojawia się nawet w wędlinach robionych domowym sposobem i w produktach ekologicznych, więc sama jego obecność w składzie nie powinna od razu odstraszać.
Glutaminian sodu to z kolei substancja wzmacniająca smak, dodawana zwykle po to, aby zmniejszyć ilość soli w produkcie, a błonnik ogranicza straty podczas gotowania i wpływa na konsystencję wędliny, najczęściej jako substytut tłuszczu. To niewielkie dodatki - nie traktujcie więc wędliny jako źródła błonnika w diecie, nawet jeśli widnieje w składzie.
