Zostaw cytrynę, znam owoc, który ma 4 razy więcej wit. C. Polacy o nim dawno zapomnieli
Cytryna od lat uchodzi za synonim witaminy C, choć to skojarzenie jest mocno na wyrost. W niejednym ogrodzie rośnie owoc, który bije ją na głowę pod tym względem, a mało kto zdaje sobie z tego sprawę. Sprawdziłem dokładnie, ile witaminy C faktycznie w nim siedzi i dlaczego warto sięgać po niego częściej niż po cytrusy.
Sam przez lata traktowałem czarną porzeczkę jak dodatek do kompotu, może jeszcze do galaretki, i nic poza tym. Dopiero gdy zacząłem sprawdzać dane żywieniowe do jednego z tekstów, okazało się, że ten niepozorny, kwaskowaty owoc z babcinego ogrodu to prawdziwa bomba witaminowa. I choć rośnie właściwie w co drugiej polskiej działce, wciąż stoi w cieniu cytrusów.
Ile właściwie witaminy C ma czarna porzeczka?
Według danych żywieniowych USDA w 100 gramach surowej czarnej porzeczki znajduje się około 180 mg witaminy C. Dla porównania cytryna w tej samej porcji ma jej zaledwie 50-53 mg, czyli 3-4 razy mniej. Różnica jest na tyle duża, że trudno ją zignorować.
Dorosła kobieta potrzebuje dziennie średnio 75 mg witaminy C, mężczyzna 90 mg. Oznacza to, że jedna, może dwie garście porzeczek pokrywają całe dzienne zapotrzebowanie, podczas gdy z cytryny trzeba by wycisnąć sok z kilku sztuk. Do tego porzeczka dostarcza witamin A, E i z grupy B, których w cytrynie próżno szukać w podobnych ilościach.
Zobacz też: Kładę obok miski owoców. Muszki owocówki boją się go jak ognia
Dlaczego ten owoc jest tak niedoceniany?
Problem w tym, że czarną porzeczkę kojarzymy głównie z przetworami - dżemem, sokiem, syropem do nalewek - a nie ze świeżym jedzeniem prosto z krzaka. Sezon na nią jest krótki, trwa zwykle przez lipiec, więc łatwo go przegapić, jeśli nikt nie przypomni, że warto się rozejrzeć po ogrodzie.
Tymczasem to właśnie długie gotowanie odbiera jej największy atut. Witamina C rozkłada się pod wpływem wysokiej temperatury, więc dżem czy pasteryzowany sok mają jej znacznie mniej niż surowe owoce. Im dłużej porzeczka stoi na ogniu, tym mniej z tej witaminowej bomby zostaje.

Jak jeść porzeczkę, żeby nie stracić witamin?
Najwięcej witaminy C zachowasz, jedząc porzeczki na surowo, najlepiej krótko po zerwaniu. Dobrze sprawdzają się jako dodatek do owsianki, jogurtu naturalnego czy koktajlu, gdzie nie tracą nic ze swojej wartości.
Jeśli sezon się skończy, zanim zdążysz się najeść, ratunkiem jest mrożenie. Zamrożone porzeczki tracą witaminę C znacznie wolniej niż te gotowane, więc można sięgać po nie nawet zimą, do owsianki albo naleśników. Ja trzymam w zamrażarce zawsze kilka woreczków na zapas, akurat na sezon przeziębień.
Cytryna nadal ma swoje miejsce w kuchni, ale jako źródło witaminy C przegrywa z czymś, co rośnie tuż za płotem. Warto to sprawdzić, zanim sezon na porzeczki znów minie niezauważony.
Zobacz też: Nie wyrzucam, wbijam do doniczki. Po 2 tygodniach nie mogę uwierzyć własnym oczom