"Ja już znikam z sieci". Książulo spotkał hejterkę na ulicach Gdańska
Wizyty Książula w kolejnych miastach od dawna nie kończą się już tylko na testowaniu jedzenia. Podczas ostatniego wyjazdu do Gdańska popularny recenzent kulinarny trafił na kogoś, kto postanowił powiedzieć mu prosto w oczy, co sądzi o jego działalności - i nagranie z tej rozmowy w kilka godzin obiegło sieć.
Do spięcia doszło przy okazji wizyty na Jarmarku św. Dominika, gdzie ekipa Książula testowała jarmarkowe stoiska i komentowała ceny. Akurat tam, między kolejnymi nagraniami, czekała na nich sytuacja, która - jak się później okazało - wywołała więcej komentarzy niż samo jedzenie.
Co się wydarzyło na ulicach Gdańska
Podczas spaceru ulicami miasta do Książula i jego współpracownika, Bartka "Mualana" Dziadury, podeszła nieznajoma kobieta, która rozpoznała ekipę i od razu przeszła do rzeczy. Zarzuciła im, że publikowane recenzje nie są obiektywne, tylko pisane pod zamówienie właścicieli lokali. "Tak myślałam, że jest pan od 'księcia wielkiej ściemy'" - usłyszał Bartek, zanim zdążył cokolwiek odpowiedzieć.
Rozmowa szybko zrobiła się napięta, a przechodnie w pobliżu zaczęli się przyglądać całej sytuacji. Nagranie trafiło do sieci pod tytułem "Książulo i hejterzy w prawdziwym życiu" i w ciągu kilku godzin zebrało dziesiątki tysięcy wyświetleń.
Zobacz też: Przenigdy nie wyrzucaj liści marchewki. Zrobisz z nich obiad na drugi dzień
Jak zareagował Bartek "Mualan" Dziadura
Towarzysz Książula nie dał się wyprowadzić z równowagi. Spokojnie tłumaczył kobiecie, że ocena jedzenia z definicji jest subiektywna, bo każdy inaczej odbiera smak i jakość dania, a ich materiały opierają się wyłącznie na własnych doświadczeniach, nie na z góry ustalonym schemacie.
Kobieta nie dała się jednak przekonać i konsekwentnie podtrzymywała swoje zdanie do końca rozmowy. Do porozumienia między stronami nie doszło, ale właśnie ten brak zgody sprawił, że nagranie zaczęło żyć własnym życiem w mediach społecznościowych.
Dlaczego to akurat Książula spotykają takie sytuacje
Książulo, czyli Szymon Nyczke, od kilku lat należy do najpopularniejszych twórców internetowych w Polsce - jego kanał na YouTube śledzi ponad dwa miliony osób, a pojedyncze materiały regularnie liczą po kilka milionów wyświetleń. To właśnie ta skala sprawia, że jedna wizyta w restauracji czy na jarmarku potrafi realnie wpłynąć na obroty lokalu, a sam twórca coraz częściej trafia na osoby, które mają mu coś do zarzucenia osobiście, a nie tylko w komentarzu pod filmem.
Sieć natychmiast się podzieliła
Pod nagraniem zawrzało niemal od razu. Część komentujących chwaliła Bartka za spokój i opanowanie w starciu z nieznajomą, inni przyznawali, że rozumieją, skąd biorą się takie wątpliwości wobec twórców internetowych zarabiających na recenzjach. Pojawiły się też żarty nawiązujące do nowego, niepochlebnego przydomka - "księcia wielkiej ściemy" - który po tej wymianie zdań szybko zaczął żyć własnym życiem w komentarzach.
Krótkie starcie na ulicy Gdańska po raz kolejny pokazało, że popularność Książula ma dwie strony - im więcej wyświetleń, tym więcej osób gotowych powiedzieć mu to, co myślą, prosto w oczy, a nie tylko spod klawiatury.
Zobacz też: Ogórki kiszone – przeciwwskazania. Kto nie może jeść kiszonek?