Przenigdy nie wyrzucaj liści marchewki. Zrobisz z nich obiad na drugi dzień
Natka i liście młodej marchewki to jeden z tych produktów, które przez lata lądowały u mnie prosto do kompostownika. Kupowałem marchewkę z natką, bo tak wyglądała ładniej na targu, a same liście od razu odcinałem i wyrzucałem. Dopiero niedawno sprawdziłem, co można z nich zrobić, zamiast traktować je jak odpad.
Pomysł wziął się z chęci ograniczenia marnowania jedzenia - liczyłem, ile zieleniny wyrzucam tygodniowo przy okazji gotowania, i wyszło mi, że sama natka marchewkowa to kilka porządnych garści miesięcznie. Zamiast kolejny raz robić klasyczne pesto z bazylii, postanowiłem sprawdzić, czy liście marchewki nadają się do tego samego.
Pesto z natki marchewki
Liście młodej marchewki mają smak zbliżony do natki pietruszki, z lekką, pieprzną nutą, która świetnie równoważy tłustość orzechów i parmezanu. To nie jest smak neutralny jak u szpinaku - ma swój charakter, dzięki czemu pesto z liści marchewki nie wypada jak uboższa wersja bazyliowego, tylko jak osobny, ciekawy wariant.
Liście marchewki są też źródłem sporej ilości witaminy K oraz przeciwutleniaczy - to akurat ta część rośliny, która najczęściej trafia do kosza, mimo że wartościami odżywczymi nie ustępuje wielu warzywom liściastym kupowanym osobno.
Zobacz też: Wrzucam do ogórków kiszonych, to mój sekret. Wychodzą twarde i soczyste

Składniki na pesto
Kluczowa zasada przy tym pesto to dokładne umycie i osuszenie liści - resztki wody sprawiają, że pesto wychodzi wodniste zamiast gęste. Jeśli akurat nie masz orzechów włoskich, zastąp je pestkami słonecznika - wychodzą taniej i dają podobną kremowość, bez większej różnicy w smaku gotowego produktu.
Składniki:
- 50 g liści i natki z młodej marchewki
- 30 g orzechów włoskich (albo pestek słonecznika)
- 40 g startego parmezanu
- 1 ząbek czosnku
- 100 ml oliwy z oliwek
- sok z połowy cytryny
- sól do smaku
Jak przygotować pesto z liści marchewki?
Liście i natkę blenduję razem z orzechami i czosnkiem na niższych obrotach, dolewając oliwę stopniowo, aż składniki zaczną się łączyć w gładszą masę. Dopiero wtedy dodaję parmezan i sok z cytryny, i miksuję jeszcze raz, do uzyskania konsystencji zbliżonej do klasycznego pesto - gęstej, ale wciąż łatwej do nabierania łyżką.
Na koniec doprawiam solą i, jeśli pesto wyszło zbyt gęste, dolewam jeszcze odrobinę oliwy. Cała operacja zajmuje mniej niż 10 minut, licząc razem z myciem liści. W lodówce, w szczelnym słoiku pod cienką warstwą oliwy na wierzchu, pesto trzyma się do tygodnia. Część zawsze zamrażam w formie na kostki lodu, żeby mieć pod ręką małe porcje gotowe do wrzucenia na patelnię.
Zamiast wyrzucać liście marchewki przy najbliższych zakupach, warto je zatrzymać na te dziesięć minut - to najprostszy sposób, żeby z odpadu zrobić coś, co realnie chce się jeść.
Zobacz też: Ogórki kiszone – przeciwwskazania. Kto nie może jeść kiszonek?
