Robię miodownik inaczej niż wszyscy. W święta znika cała blacha w 1 wieczór
Klasyczny miodownik z budyniowym kremem zna chyba każdy, kto choć raz był na polskich świętach. Ja też piekłam go latami według tego samego schematu, aż pewnej zimy postanowiłam zmienić krem i jeden dodatek do ciasta. Efekt zaskoczył nawet moją rodzinę, która tego ciasta nie zmienia od pokoleń - teraz to właśnie ta wersja znika z talerza najszybciej.
Pomysł wziął się z prostej obserwacji - miód i imbir od dawna świetnie się łączą, a pomarańcza dodaje świeżości, której klasycznemu miodownikowi czasem brakuje. Chili na pierwszy rzut oka brzmi jak ryzyko, ale w tak małej ilości, jaką tu stosuję, nie czuć ostrości. Czuć za to delikatne ciepło w tle, które wydobywa smak miodu. Zanim przejdę do przepisu, zdradzę wam kilka rzeczy, na które warto zwrócić uwagę już na etapie zakupów.
Dlaczego warto spróbować tej wersji miodownika?
Klasyczny przepis na miodownik opiera się właściwie na trzech smakach: miodzie, maśle i delikatnej słodyczy kremu. To sprawdzona kombinacja, ale po dziesiątej wersji w tym samym wydaniu łatwo o rutynę. Dodatek imbiru i pomarańczy do kremu nie zmienia charakteru ciasta, tylko go pogłębia. Miód zyskuje towarzystwo, które go podkreśla, zamiast z nim konkurować.
Chili działa tu zupełnie inaczej, niż mogłoby się wydawać. W proporcji, jaką podaję w przepisie, nie czujecie pieczenia, tylko lekkie rozgrzanie na końcu, już po przełknięciu kęsa. To ten sam mechanizm, który sprawia, że gorąca czekolada z chili smakuje intensywniej niż bez niej - ostrość wyostrza słodycz, zamiast ją maskować.
Zobacz też: Prawie każdy senior powinien dodać do swojej kolacji. Na lepsze trawienie i odporność
Na co zwrócić uwagę przy wyborze miodu i pozostałych składników?
Do ciasta najlepiej sprawdza się miód ciemny i intensywny, na przykład gryczany albo spadziowy, ponieważ jasne, łagodne miody po upieczeniu gubią się w smaku ciasta. Ważne też, żeby miód był płynny w temperaturze pokojowej, bo skrystalizowany trudniej się rozpuszcza z cukrem i masłem na patelni, co wydłuża pierwszy etap przygotowania ciasta.
Przy imbirze polecam świeży korzeń zamiast mielonego - starty na drobnej tarce daje wyraźniejszy, bardziej cytrusowy aromat niż suszony proszek. Pomarańczę kupujcie nieopryskaną albo dokładnie wyszorujcie przed starciem skórki, bo to właśnie w niej jest najwięcej olejków eterycznych odpowiedzialnych za zapach.
Miodownik z kremem pomarańzowo - imbirowym. Składniki
Z podanych składników przygotujecie 5 blatów ciasta.
Składniki na ciasto
- 500 g mąki pszennej
- 150 g cukru
- 100 g miodu (gryczanego lub spadziowego)
- 2 jajka
- 80 g masła
- 1 łyżeczka sody oczyszczonej
- szczypta soli
- 1 łyżeczka świeżo startego imbiru
- szczypta chili (opcjonalnie, do smaku)
Składniki na krem pomarańczowo-imbirowy
- 500 ml śmietanki 36%
- 250 g serka mascarpone
- 100 g białej czekolady
- otarta skórka z 1 pomarańczy + sok z połowy owocu
- 1 łyżeczka świeżo startego imbiru.
Do dekoracji wystarczą wiórki z pozostałej białej czekolady i szczypta grubej soli morskiej na wierzchu.
Jak upiec blaty i przygotować krem? Przepis krok po kroku
Masło, cukier i miód podgrzewam w rondlu na małym ogniu, mieszając, aż składniki się połączą - nie doprowadzam do wrzenia, wystarczy, że masa stanie się płynna i jednolita. Zdejmuję z ognia, dodaję sodę oczyszczoną, chwilę mieszam, aż masa zacznie lekko pienić się i jaśnieć, po czym studzę ją kilka minut.
Do przestudzonej masy wbijam jajka, dodaję startego imbiru, szczyptę soli i opcjonalnie chili, a następnie stopniowo wsypuję mąkę, zagniatając elastyczne, lekko lepkie ciasto. Dzielę je na pięć równych części, każdą rozwałkowuję cienko na blacie z mąką i piekę pojedynczo w 180 stopniach przez 7-8 minut, aż brzegi zrobią się złociste.
Krem przygotowuję, rozpuszczając białą czekoladę w kąpieli wodnej i studząc ją do temperatury pokojowej. Śmietankę ubijam na sztywno, dodaję mascarpone, przestudzoną czekoladę, skórkę i sok z pomarańczy oraz startego imbiru, po czym delikatnie łączę całość szpatułką, żeby krem nie stracił puszystości.
Blaty przekładam kremem, zaczynając i kończąc na warstwie kremu, a wierzch oraz boki ciasta obficie nim smaruję. Na koniec posypuję całość wiórkami z białej czekolady i szczyptą grubej soli morskiej. Ta ostatnia podkreśla słodycz kremu dokładnie tak samo, jak chili podkreśla smak miodu w blatach.
Gotowy miodownik odstawiam do lodówki na minimum 12 godzin, najlepiej na całą noc, żeby blaty zdążyły zmięknąć od kremu. Przechowuję go przykryty w lodówce do 4 dni - z doświadczenia wiem jednak, że rzadko dotrwa choćby do trzeciego.
Zobacz też: Odłącz okap i włóż do wanny ze specjalną miksturą. Brud i tłuszcz rozpuszczą się